Znalezione rymy
edikruger65.blog.interia.pl
<< Wrzesień 2014
PonWtŚrCzwPiąSobNie
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930
Księga gości
 
O mnie
edikruger65
Słówko o mnie
Słowo - to dobre słowo, bo dzięki słowom możemy się porozumiewać i wyrażać wszystkie nasze myśli i uczucia.
Zobacz mój profil
Statystyki
Liczba osób które odwiedziły mojego bloga:
 
38199
Liczba osób które skomentowały mojego bloga:
 
1044
Liczba osób które wpisały sie do Ksiegi Gosci:
 
66
Archiwum
Rok 2014
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2013
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2012
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2011
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2010
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2009
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2008
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczen
Rok 2007
Grudzień
Listopad
Październik
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
 
Notki
Walentynki? 2011.02.14 10:11
szukam cię na niebie
tylko nie wiem gdzie?
czekam wciąż na ciebie
ty nie czekasz, wiem

nigdy się nie dowiem
poeta, czy cham?
po co ja to robię
po co ja w to gram?

jutro walentynki
niech się każdy dowie
chłopcy i dziewczynki
panie i panowie!

wszechświat widzę w tobie
we mnie wszystko drga
gwiazdy, noc, gołębie
czy to wszystko gra?

szukać cię na niebie?
tylko nie wiem gdzie?
czekać wciąż na ciebie?
przecież ja to wiem!

jutro walentynki
niech się każdy dowie
chłopcy i dziewczynki
panie i panowie!
Czemu nie piszę wierszy? 2011.02.13 18:40
rzuciłem kamień w wodę
echem rozszeptały się fale
nim utonął

rzuciłem słowo na wiatr
litery rozproszyły się
nim ktoś usłyszał

woda i wiatr
kołyszą posiany ryż
dziury 2011.01.16 21:34


idę po miłość
w cieniu księżyca
gdzie pocałunek to gra
taniec złamanych cieni
i chłód

bilet w jedną stronę
teraz już wiem
nigdy nie dogonię
wspomnień
zamkniętych historii

na bezludnych myślach
pustki
es pas jan 2010.12.23 01:57


siódemka trefl do ósemki
a później dama rozebrana
ile razy układałeś ten pasjans
ile razy król na waleta nie chciał

poco nam było umierać kilka razy
wznosić głowę z popiołu
o poranku kiedy nikt nie czeka
rosa
jedyne łzy które uronione
bladym świtem nie wzruszają

ósemka kier przyciąga siódemkę
może dziewiątkę może
ta sama dama i walet
i tylko król na stos

i kiedy chciałeś już żyć
zacierając ręce
damie pik puściłeś oko
nie przepuściła honorarium
za oczko w pończoszce
Zoi - znaczy życie 2010.11.22 21:48


łodzią Charona
płyniesz wśród fal
zgwałcona rozsądkiem

tylko Zorba nie dałby się skusić
za ostatniego obola

słowo puszczone latawcem
lata w czym prędzej
rozrzedzonej przestrzeni
gdzieś między nocą a górami
między Rysami a Olimpem

nie pytaj więc o prawdę
skaleczoną dumę

do Selene przymruż oko
zachowaj drachmę
dla Temidy
słowo-tok 2010.11.05 19:12
rzuć słowem
niech się roz-bije
na iskry

żeby nie było dokąd uciec
Coraz krócej 2010.10.13 10:22
Zbyt krótko się widzieliśmy
żeby mogły zaiskrzyć gwiazdy
wieczór przysłonił uśmiech bezradną czernią
na wstyd nie było czasu
troski i radości rzucane
seria za serią by stłamsić ból niespełnienia

Zbyt krótko się widzieliśmy
żeby uciekać w zapach kwiatów
noc przyćmiła łzę na policzku
na milczenie nie było czasu
słowa i gesty zastygały
kroplami w herbaciarni pachnącej imbirem

Na zbyt długo się rozstajemy
by znaleźć ciernie
miraż 2010.09.16 00:08


przychodzisz nocą
gdy stan skupienia jest rzadszy
oddech lżejszy od dźwięku
oczy nie widzą niepotrzebnych znaków

nie muszę podnosić powiek
by widzieć

słucham jak pada deszcz
łzy ocierają się o skórę
słowa zabłądziły w labiryncie
niedomówień

dopiero wczoraj dotknięci
różą od wstydu pąsową
dzisiaj grzebiemy namiętność
astrami wyrwanymi z patyny

odchodzisz z brzaskiem
nastrój ulatnia się melancholią
cięższą od satysfakcji

by widzieć
nie muszę otwierać oczu
z perspektywy 2010.08.25 19:11


poniosło mnie w świat
wspomnień nie da się zatrzeć
burzą dziejową i rewolucją
bez krwi i obdartych do kości
złudzeń mrok nie mija
na tarczy wskazówki
do szpiku zwiotczałe
nocny splin 2010.08.23 17:12
przychodzisz po zmroku w mglistym świetle
nocnej lampki wspomnień
siadasz na krawędzi i zaplatasz
myśli w warkocz dobierany

dobrana z nas para
dobra na smutek jesienny
radość zimowego poranka
na wiosenny deszcz
gdy krople spadają jak myśl
każda inna

dobrana z nas para
dobra jak odrobina mleka
w tętniącej gorącem kawie
jak droga mleczna na niebie
jak niedorzeczność na jawie
we śnie realna

odchodząc o świcie
rozplatasz warkocz w mglistej poświacie
kiedy nie patrzę

nie wstydzisz się deptać stokrotek
w kawie ciemna toń 2010.08.22 21:19
usta przy brzegu filiżanki
nie zastygną nad powierzchnią
w porcelanowym pocałunku
ani tango ani walc nie rozbudzą
mgliście zawieszonej pary

drżąca dłoń z opuszczoną łyżeczką
zawiruje by zburzyć ład
zawiruje by dotknąć dna
zawiruje
cierpienie kolegi Mania 2010.07.25 21:45
cierpienie kolegi Mania

najczęściej objawia się
niespełnionym syndromem Prometeusza
ile dałby
żeby odrastała mu wątroba

każdą iskrą skradzionego ognia
rozpalałby zmysłowość
na nowo
wśród tych wygasłych
tym którzy wątpią
lub tylko śnią
i tym co jeszcze nie znają
przeszłości

Elizjum
-pomyślał-
to tylko marskość moich złudzeń
Podwójne 2010.07.22 14:16
Z żywymi wódkę chciałem pić
a ty mnie wlokłaś gdzieś za sobą
z żywymi naprzód chciałem iść
ty mnie ciągałaś w drugą stronę

Ja na manowce chciałem pójść
by sprawdzić swoją silną wole
w kieliszku dna zobaczyć chłód
a teraz smak kroplówki chłonę

W smaku kroplówki też jest splin
mozaika z wolna się układa
co prawda to nie taki klin
lecz wiem jak tworzy się arkadia

Z żywymi wódki nie chcę pić
a ty nie przestałaś grozić palcem
z żywymi naprzód chciałbym iść
nie zostać cieniem ale ptakiem
kolega Manio o drodze 2010.07.14 16:01
w swojej dzielnicy
zna kilka dróg na pamięć
wariacje dziur w ulicy
jak stempel jakości
lub lustrzane odbicia chmur
w którym się nie da chodzić z głową

kałuże
zamykają potęgę o bezmiarze
zatopione stopy
tracą swoją (u)lotność

w znaczeniu krawężnika
(chociaż to tylko jeden stopień)
jest wolność wyboru
między wspinaczką a spadaniem

na szczęście moja droga
– pomyślał –
ma tylko jedno przeznaczenie

trafić
myśli kolegi Mania 2010.07.09 09:49
jak ciemne karty nocy
obdarte ze słów
patrzą przymrużonymi oczami
żonglując cykaniem świerszczy
świszczą szeleszczą
drapią za uchem
jak nieznajoma kochanka
żądna zaspokojenia

spać przy nich trudno
zabawa czy amok
przyzwyczajenie czy nałóg
jak stare brzydkie małżeństwo
jadowite
krzątają się po głowie
biegną w chaosie
czyste wypychają brudne
brudne wracają z wiatrem
kolega Manio o krzywiźnie 2010.06.29 21:03
widzi wiele zalet
zwłaszcza kiedy są to krągłości kobiet
może nacieszyć nimi oczy
bujać fantazją

menisk wklęsły i wypukły
odpowiednio zadbany
przywodzi na myśl antyczne rzeźby
w szczególności Wenus z Milo

zaś rubensowskie kształty
kojarzą mu się z wygodną
puszystą pierzynką

na tle misternie dopracowanych
posągów Herkulesa lub Apolla
stojąc naprzeciw lustra
wzrok jego skupił się na fałdach

pomyślał – jak to dobrze czasem
patrzeć w krzywe zwierciadło
przecież to takie proste
kolega Manio a podróże 2010.06.25 07:41
wybierając się w podróż pomyślał
- świetnie, świat będzie się zmieniał wokół mnie
to tak jakbym ja zmieniał świat

po kilku krokach zorientował się
że podróżujących jest więcej
i jeżeli każdy z nich będzie zmieniał świat
to powstanie straszny chaos
poczekam, więc aż wszystkim przejdzie

podróże męczą, ale i kształcą
kolega Manio a dwa światy 2010.06.24 08:24
żeby zabić nudę wyruszył w podróż
nie ruszając się z miejsca
zaczął surfować

po całonocnej eskapadzie
ziewając całkiem realnie
spojrzał przez okno
potem na ekran
zauważył
że widzi dwa słońca
mają takie samy wymiary
lecz inną wymierność

pomyślał
-na szczęście nie do zmierzenia
jest ludzki geniusz

zmrużył oczy i balansuje
(***) Zimno mi 2010.05.24 20:55
Zimno mi

Nie będzie dziś muzyki
płomyk trzaskaniem dogasa
wybija tylko rytmy na suchych patykach
ale to też muzyka
głucho bez echa
namiętności pogrzebane w popielniku

Włącz piec!

Muzyka z pieca?
Szum leniwie płynącego gazu
muzyka to przecież
monotonia z jednego głośnika
beznamiętnie ucieka przez komin

My znów osobno
ledwo otarci miłością
skaczemy z krzykiem
na rozżarzone węgle
ciasno (3) 2010.05.10 18:38
może to już przedostatni raz
rozgoryczenie
różnice
z myśli i z rozwagi

na podłodze jest ciekawiej
więcej drzazg

ptaki wzrok niosą w chmury
kłęby gładkie nie do zniesienia

między rozgrzeszeniem a wybaczeniem
miejsca nie więcej niż
na ukłucie
ciasno (2) 2010.05.07 18:25
po trzecie wybaczenie
właściwa terapia nie zadowala

skutki uboczne
coś więcej do stracenia
cos więcej do ukrycia

nie mieści się
puls
ściska opuszczone komórki

anioły
co raz dalej od wolności
sens
na skrzydłach białych mew

po (cz)warte?
ciasno 2010.05.06 18:46
po pierwsze rozgrzeszenie
na podłodze
jakże surowo

różnice odchodzą
zamknięty puls kontra inny wymiar
uczczony chwilą ciszy

nieważny czas

ptaki słońca zamknięte w kieszeni
gotowe na spotkanie
odstąpią więcej niepokoju

po drugie…
Luźno (3) 2010.04.20 09:05
Zamknąłem twoje wiersze
tak jak zamyka się oczy
przed snem

Szum gęstych traw w nowiu
na pograniczu z brzeziną
otula śpiworem zmęczone sandały
słoje pnia szepczą
do ucha

Zasnęły ptaki
kartki nie zrosi myśl
ani nie zatruje kropla atramentu
wyblakły grzbiet wtopi się w inne

Żarem z papierosa rozświetlam noc
wycieram łzę mankietem flaneli
zamykam oczy tak jak przed snem
zamknąłeś wiersze
Luźno (2) 2010.04.19 19:55
Wracałem do twoich wierszy
na chybił trafił
wredna siódemka otwierała się
najczęściej

Znam już na pamięć
drogi

Chodziliśmy w tych samych butach
z tym samym plecakiem
nadal zawijam okruchy
w bawełnianą szmatkę
kiedy się już nazbiera
rzucam gołębiom na rynku

Pamiętam zaplanowane a nieprzebyte
drogi

Z książką pod pachą
na chybił
na siódmej stronie
trafił

Gołąb na parapet
po nasze okruchy
Luźno 2010.04.18 20:35
Przeleciałem przez twój wiersz
jakbym się cztery razy
zaciągał papierosem
po długim nie paleniu

Zapach lasu odszedł
tu skąd jestem
jedyna namiastka to meble
ale to już teraz ani drzewo
ani drewno

Wióry owinięte fornirem
tytoń zmiętą bibułą
ja starą flanelową koszulą
dawno niepranego potu
wyciskam

Kiedy żar oparzył opuszki
żal ustąpi
improwizacja instynktów 2010.04.15 20:44
rozpychająca woń konwalii
wypełnia dziurki nosa
tętent pegaza między skrońmi
drażni werbalnym rytmem
ciszę zalegającą pod kowadełkiem

przestrzenie zamknięte horyzontem
kruszą klosz pod powieką
po omacku dotykając czasu
miesza się smak
rozpuszczonego w ustach chleba

nigdy dosyć nakręcania
jeszcze raz 2010.03.30 21:25


uciekam z wiatrem przyjacielem
który osusza chmurom łzy
z brzozą smukłą tańczy gwiżdże z kosem
historii histerie spazmy wolne od cła

trzymam się wiatru
jak ptak gałęzi gdy schronienia szuka
rękojeść ręki gdy zadaje cios
łapię za nogi za kark za włosy
uciekam z wiatrem
byle dalej stąd

cała na przód
w tyle już tylko siwy dym
spalone żółte liście
popielą się jak stracone dni

z wiatrem po piasku i kałuży
w przedeptane ścieżki
dokładam swoją stopę
Za-kątki 2010.03.21 07:16
W innym kierunku dziewięć ruchów
książę czy żebrak z różą
siedem serc nie ucieknie przed wiatrem

Stoję w bezbronnej ciszy
czekam za drzwiami na człowieka
przed rozwartymi ramionami
król szarej wyspy

Trochę nadziei w pajęczynie
fatamorgana śladów na piasku
lotność
dzwonki – przebieranki
panienki makowej
piosenek mroku

Poruszyłem powieką
na znak
incognito 2010.03.10 15:01
można poczuć jak
karuzela nabiera rozpędu
a wiatr? jak to wiatr

wpleciony w łańcuchy
gwiżdże z nut opowieści pustynne
arktyczne z przeciągu
z komina

o drodze ubranej w tuman
o drzewach które rozbierał

spocony deszczem
w kąciku tęczy
wysączał limit ciszy
na dzień dobry 2010.03.08 09:08
Mirkowi z Terespola

mgły czarują przed świtem
przeciwmgielny przedziera się przez pierzyny
oko wykol wszędzie opar
oparty o płoty pląsa
plotkuje z przeciągającym się świtem

kłębki waty na kocich łbach
podskakują
rozczepiane reflektorem
torem na oślep
wiatr gwiżdże białą melodię
potyka się o złośliwe kamienie

mgły wirują
180' 2010.02.23 18:29
ukradkiem pijąc piwo
z twojego zdjęcia
puszczam oko
zmrużonym kącikom

po-kochanie po brzegi
meniskiem wypukłym
jak piersi z nad dekoltu
przelewa się spieniona wyobraźnia

opuszczone żagle
nie odwrócą łodzi
wiatr spoczął w cieniu masztu
śniąc do kolejnego świtu

tele-łącza milczą
jak milczeć potrafi pustelnia
kontemplowaniu nie sprzyja
pokątność
Nie zatrzymuj czasu... 2010.02.11 08:58
W menu różności, smaku podniety,
do grzechu zachęta - groch, kotlet, kapusta…
Pławią się chłopy, cmokają kobiety,
miód w gębie, rozpusta, ślinotok w ustach.

Dieta zbyt tłusta i „puścił” żołądek…
Pętelki, guziki - suwak zacięty
A nerwy puszczają i puszcza wątek
…na dodatek jeszcze - klozet zajęty.

Między bieganiem a trwogi okrzykiem,
między wiatrami a brzegiem nocnika:
chochliki, wierszyki i okrzyk dziki.
W tedy to czas, jakby - najszybciej umyka…
w pół mroku 2010.02.09 09:40
kiedy się budzę w smutny poranek
nie pamiętam imienia
zmęczone okna
zasłaniają blask
księżyca zmącony
zatopionym kaloszem

Luna to była a może Lena?
jak Helena lub Magda

Luna! -
Pampeluna
pewnie jeszcze dalej
poniosłyby oczy
gdyby kalosz nie utknął
Vivaldiego koncert d-moll na obój 2010.02.03 20:44
w d-moll
kurde mol
demolował obój
obojętnym
d>
2010.01.20 20:21
nie porusza wyrwany korzeń
złamany róg jelenia
buda z łańcuchem
na którym pies się miota
nie wzrusza rozdeptany kwiat
płaczące nad nim dziecko
i rozwodnione kolory tęczy
na twarzy arlekina
nie boli gdy się ryba topi
do chmur nie dolatuje ptak

gdy się samemu
pod taflą 2010.01.19 18:44
nie byliśmy pierwsi
a już na pewno nie ostatni
technologie skracają czas
zmonitorowano przestrzeń

trzy akordy i darcie…
każdy w końcu ma inny sposób

ale jeszcze nikt nie odciął nici
za którą trzyma nas wolność
Na szkle 2010.01.14 08:58
Sześcioramienny lęk,
tonie grzech
choć to nie grzech.
Kogo obchodzi śnieg?
Jeszcze raz... 2009.12.10 10:03
Schować trochę przeszłości w każdej możliwej formie
Wspomnieniem zielonych liści na siwiutkiej brzozie
Foremek ledwo błyszczących, wypalonych ogniem
Przystanków niepamięci, w których łatwo zabłądzić

Mistrzostwo prędkości po drodze chyłkiem zgubione
Wyścigi ślimaków torem zamkniętych słoików
Wiśni w kompocie twist off on myśli zanurzonej
Bełkotem tłumione w gardle bez dawnego sznytu

Ostatnia piędź czoła zaorana starym pługiem
Na czerstwej lasce plecy wygięte rogalem
Świerzbi zastygła ułuda oddycha pragnienie
Choć raz trafić w płot strzałą niż nie wystrzelić wcale
Z czasem... 2009.12.04 18:14
Co raz więcej w głowie fałd
I na brzuchu i pod brodą.
Nie to, żeby to był gwałt-
Na manowce ścieżki wiodą.

I na twarzy głębszy rys,
Pod oczami ciemne kręgi.
Nie to, żeby tym się gryźć-
W głuchej ciszy słychać lęki.

Mniej się może, więcej chce,
Daje upust wyobraźnia.
Myśli drą się, stygnie krew-
Z wiekiem łatwiej robić błazna.
&#8222;uscita daccapo&#8221; 2009.11.18 10:07

pełne sekretów zamknięte pola
brudne i szare na szachownicy
trzymaj postawę nikt nie zawoła
nie będzie czasu apokalipsy

nie da się zamknąć słońce w probówce
twarzą w twarz stanąć z mglistą przyszłością
i nie rozświetlą trzy ognie sztuczne
wnętrza tajemnic szarad miłości

na raj ostatnie spojrzenie strachu
odwrót na pięcie i serca łkanie
ucieczka z myśli i złych wyrazów
wyjście z szuflady - przez dziurę w czasie
trzy po trzy 2009.11.16 08:21
ręka po to jest by ręczyć
nuży powłóczysta noga
przywiązany do swych rzeczy
nie przebierasz często w słowach

poudawać trochę udem
głowa w ruchu czy się głowi?
nie jest trudno o obłudę
jeszcze łatwiej głupstwo spłodzić

w końcu każdy może błądzić
ręka noga mózg na ścianie
o wypadek tu nie chodzi
lecz bawienie się w pisanie

takim dziwnym to pleceniem
szlifowałeś warsztat twórczy
kiedy puste są kieszenie
wtedy nawet w głowie burczy
2009.11.12 19:45
dziś odchodzisz jutro wrócisz
miłość, zazdrość - utopią?
czy utopisz to, co spływa po piórach łabędzia?
drogą wspólną, lecz w przeciwnych kierunkach

kiedy jesteś brak współrzędnych
na dywanie już nie ma
plam po winie
tajemnice 2009.11.11 22:02


fis uderzasz
w pianino tajemniczo
krępującym niezdecydowaniem
w jeden dzień
matką żoną i kochanką
i łodygą obnażoną
z pąków liści kolców

ultrasonografem
wysłane w przyszłość
embrionalne fis
2009.10.28 23:09
kiedy się złoto w chciwość przetapia
promienie słońca zwijają w kłębek
cytrynowe skórki na jesienne wieczory

szary kot z worka
kupiony za naiwność
mruży przebiegłe oczy

gwiazdy toczą ciężką kulę księżyca
wprost na srebrną łyżeczkę
zatopioną w filiżance kawy

roztapiam się ostatnią kostką cukru
nie pytaj 2009.10.22 00:58
nie pytaj

kto w skronie puka wieczorem
co jest za zamkniętymi ustami
kogo nie wzruszył język na wietrze
czego nie wolno za szybko
komu wczoraj plany na przyszłość
czemu jutro to jeszcze nie dzisiaj
kogo w lustrze odnaleźć
co ukrywa dziurka od klucza
o kim milczeć jest warto
o czym zapomnieć w natchnieniu
z kim z czym i po co
o tym ci nie napiszę
od zaraz 2009.10.16 21:24


kiedy powietrze
zamknięte w balonie
przybiera smak gorzkiej czekolady
sznurówką przywiązane
do ciężkich butów
i rozciąga się coraz cieńszą powłoką
potrzebne są kolce
róży
#### 2009.10.13 21:41


wiosna budzi
rozleniwione kryształy
zamrożonych płatków
bunt napiętej aorty
poza brzegi stęsknionej przestrzeni

latem skąpane w słońcu
ostrza traw
odcinają niebo od chmur
wełnę układając
na miękkich łąkach

jesień wydłuża
mroczne poranki
mgłą otaczane lasy
szyją igliwiem
poduszki z brunatnych liści

zima bielszym odcieniem
bieli się bluesem
zasuszonych płatków
przy kominku
Limeryk na niepogodę(ducha) 2009.10.11 21:07


Gdyby późny listopad mienił się złociście,
Gdyby nie wiało, lało i nie było mgliście
I gdyby nie to, że się złoszczę,
Parasol, palto i kalosze
Zamieniłbym na opaskę z figowym liściem.
Limeryk na eliksir młodości 2009.10.08 08:37


Pewnego razu w październiku babcia z Łodzi
Postanowiła, chociaż trochę się odmłodzić.
Kupiła sobie kremy, proszki,
Ufarbowała nieco włoski,
Lecz ani roku jej nie ukradł nawet złodziej.
w oczekiwaniu 2009.10.06 09:36


słowa które liżą ręce
gryzą wargi
kopniakiem budząc wiatr
by kolorowe liście mieszać
w rozżalone stosy
targają jesiennie
nagie gałęzie

gdzie znaleźć słowo co zabije smak
cierpkich ust
w kolorze jarzębiny

myśli rozsiane w polu
odlatują z bocianami

na kominie będzie czekać gniazdo
Nie jest za późno 2009.09.21 20:18


Na spacerze jesienną aleją,
Pod rękę babcia z dziadkiem kuleją.
Na głowy spadają liście
A w oczach robi się mgliście,
Policzki lubieżnie się czerwienią.

bez wyrzutów 2009.09.20 22:39


nie wracam do rzeczy
nieprzeżytych w pełni
w miejsca nieprzychylne
okryte wieczorną tajemnicą
gdzie nie zaglądają nawet gwiazdy

nikt nie złapie
skrępowanych myśli
szeroko otwartymi źrenicami
patrzę prosto w księżyc
bez żalu

można jeszcze poprawić przyszłość
na przyszłość 2009.09.13 19:53
nie odstępuję od ciebie
trzymasz darem przekonywania
życie jest piękne
a po nim
niech choćby śmiech łzy i
co tylko chcesz…

byle nie było dziur
na niepogodę 2009.09.08 11:14


nie odstępuję od ciebie
chwilą zadumy obok przydrożnego świątka
malowanej rzęsistym deszczem
akwarelą złudnych wyborów

słońce osusza pożółkły
wapienny cokół
kałuże wydeptanych ścieżek
po zrozumienie
w mimochodem odklepanej
modlitwie

zostają zacieki
na gorączkę 2009.09.02 11:26
nie odstępuję od ciebie
w milczeniu zadawanych ran
wytwornie naszpikowanych
w deszczowy poranek

dmuchamy w powietrze
rozżaloną perwersją
w dziecinnym uporze
- kto lepszy

pierwsze odejdzie bez parasola
drugie strzec będzie
zdobytej głupoty
na dobranoc 2009.08.31 22:41
dwudziesta trzecia jeden
i znowu spać nie mogę
w skarpetce z dziurą grzebię
wtykając w chmury nogę

dwudziesta trzecia cztery
ja jeszcze ciągle nie śpię
i myślę, „do cholery”
w tych chmurach coś mnie porwie

dwudziesta trzecia siedem
już spać się odechciało
z obłoków wstaję - biegnę
pod prysznic obmyć ciało

dwudziesta trzecia dziewięć
nie wracam na skraj chmury
i chociaż nie mam chęci
to zatkam jeszcze dziury

bo gdy wybije piąta
i słońce rozespane
zacznie się zwolna krzątać
obudzi w dziurze palec
na co dzień 2009.08.30 22:28


nie odstępuję od ciebie
jak od słońca chmur i gwiazd
dzień noc i znowu świt
tkwisz
bukietem świeżych róż

kiedy cię nie ma
w pamięci zapach
chwil niepozornych
rozcina nozdrza
kolcem pąsowej nostalgii

nie odstępuję od ciebie
gdy myśli duszne
słowa zatrute jadem
plujemy

na zdrowie

na oczyszczenie
carte blanche 2009.08.23 23:42
wracam do starych wierszy
jak żebrak po jałmużnę
grzebię w nich i roztrząsam
niczym bezdomny w śmietniku
za kawałkiem chleba

szukam chłopca w szczerbatym uśmiechu
grającego w pikuty
stał pod akacją
ze strupem na kolanie
i dziarsko zadartym nosem

jeszcze nie umiał wróżyć na liściach
ważniejsze było trafić kamieniem
w okno dozorcy
złapać w pudełko chrabąszcza

przyszłość – no future

przewracam kartki papieru
(jeszcze wczoraj były białe)
dziś poplamiła je tłusta historia

ktoś położył na nich
bułkę z masłem
duszność /dedykuję Ziemowi / 2009.08.16 22:58
przetrwać noc

chaos niezidentyfikowanych stref
z widokiem na zielony powiew wiatru
półmrok obszarów niedostępnych
gdzie właściwy krok
graniczy z niedorzecznością

szukając
odmiennych fascynacji
między liryką a prostotą
odnaleźć miejsce
gdzie dzikie gęsi
gubią pióra
biały szum
otula właściwy czas
odjazdy 2009.08.13 18:49


częste i krótkie
z zadyszką
bez planu

wypijmy
pogadamy by zapomnieć

żadnych dramatów
przy kuflu nie wypada
skarżyć się

w trasę w drogę
gdzie tylko chcesz
magiczne miejsca
jak wytarty szlak
spłowiały

po kilku piwach
mocne spojrzenia
pokolenia hymn
wykrzyczany do nie obecnych

zostają małe oszustwa
jak marzenia o wolności
poza strefą 2009.08.07 14:04


przed snem
otworzyłem kilka wierszy Tadeusza

chciałem śnić
o Krakowie Wrocławiu
a najbardziej o Warszawie

marzyłem o wyjściu
z czarnej dziury
do strefy szarości
gdzie szary kot
bawi się z szarą myszką

rzucał we mnie literami
słowami wersami

wstałem
nad popielniczką zostawiłem
ślad mieniącego szarego dymu

e-tyka 2009.07.28 23:02


pod judaszowym drzewem
garść dolarów (może rubli)
nie ma znaczenie
za co się sprzedaje
niewierność

wstyd na żądzę
sznur na drabinę
pod rozłożystymi konarami
szemrane interesy

chętnych nie brakuje
z okładem dwa tysiące
stawka ciągle rośnie

niejedną rewaloryzację
przeszła wiara
……………………….

za darmo można mieć
naiwność
2009.07.26 22:48
nieprawdy

wygodne
jak poranne pantofle
znoszone

używane codziennie
-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=-=

wersja II

wygodne
jak znoszone pantofle

szkoda wyrzucić
Bez echa 2009.07.21 22:53
Nie zatrzymuje mnie czas
a nawet myśl
że mógłby stanąć
jak w obrazach Kossaka
rozwiane grzywy
zastygnięte w galopie

Nie zatrzymuje mnie czas
bo gdzie miałbym spieszyć się
Krok po kroku
w lewo lub w prawo
przyszłość jest taka sama
o przeszłości nie wspominam

Nie nadmieniłem nic o teraz
pewnie nie przyszło
albo już nie ma
nie wyrwę się 2009.07.19 17:50
coraz częściej gubię się
w tęsknotach
ślęczę nad Różewiczem
choć to zwykłe kartkowanie
obnaża jednak jałowość mojej duszy

przy braku koncentracji
puenty sprowadzam do
jednego mianownika
niedojrzałości emocjonalnej

zamiast echa
między Betlejem a Jerozolimą
zmowa milczenia
zmęczony Anioł Stróż przysnął
pod kamieniem schował odpowiedzi

z przymrużonymi oczami
odczytuję mgliste marzenia
o dorastaniu
splątany korzeniami
mniej więcej 2009.07.09 08:45


mało śpię
jeszcze mniej czytam
bo gdybym uwierzył
w to wszystko, co jest napisane
kto wyleczyłby mnie
z deszczu, słońca i tęczy łączącej brzegi?

więcej patrzę w okno w to największe
ciężkie chmury kładąc się na matowych dachach
straszą zmęczone ptaki
przez chwilę przemyka samolot
jak myśl o miłości
zostawiając na dłużej smugi

niekiedy zagląda słońce
najczęściej przed wieczorem
żeby się pożegnać
wtedy mam najwięcej pytań
bez sensu

wolałbym deszcz
przesunąć w czasie 2009.06.29 20:44
z cytrynowym motylem
odlecieć na koniec rozarium
zastygnąć i wrócić bezwolnie
na purpurowy pąk
wpleciony we włosy
by znów w melodii walca
witać kolejny poranek
w dłoni roztańczonej kobiety

przez zasłoniętą firankę
wchłania się herbaciana woń
kobietą i różą
przesiąkam
pijąc wieczorem ostatni łyk
nie jest słodko 2009.06.22 00:03
jaką drogą biegnie sen
jaką rzeką płynie jawa
przez jaką ulicę przejść
na drugą stronę
nie pytaj

ciszej proszę ciszej
skóra pęka na pośladkach
włos się jeży tu i ówdzie
od e1 do e6
wprawkami wspinam się
by spaść na własne myśli

przesuwam się o krok
nieważne w którą stronę
bezczelnie 2009.06.18 21:56


pytanie za pytaniem
wciska się bezczelnie
o blask ostatniej gwiazdy
nim zmarszczą się powieki

krzyż na barkach wbija drzazgi
wesołego przygniata cień
garbatemu smutek
na zbawienie
a mnie?

chociaż chodzę po linie
coraz szybciej
nie jestem bliżej śmierci
przy życiu trzyma rutyna
Maj dwa do tyłu trzy na teraz 2009.06.15 15:35

Wiersz ten zdobył drugie miejsce w konkursie "MIĘDZY WERSAMI"



Kasztany się bieliły
pamiętam Anka to był maj
matura – pokonać trzeba było stres
dojrzewać w szybkim tempie

To był maj pamiętasz Anka?
Chodziliśmy z lizakami
biały bez rozsiewał woń
kierunek się nie liczył

Auto metalik z GPS - em
do stracenia nie ma czasu
nie zauważyliśmy nawet
że znowu obok usiadł maj

Moja dłoń i twoje włosy
w warkocz przestały się splatać
fioletem bez się zarumienił
maturę właśnie zdały dzieci

Maj jak to maj od lat
nie zmienia swego czaru
tylko ławka w parku stoi pusta
i kasztany jakby lekko posiwiały
wiersze 2009.06.11 21:39

świeżo napisane
pachną
jak bukiety zerwanych kwiatów

w błękicie wody i nieba
po bezdrożach wśród łąk
przez gęstwiny lasów
chodzą te nienapisane

za nimi tęsknię
z cienia wątpliwości 2009.06.09 00:34


wędrówka duszy jak chwila ciszy
z pasją oddają się
nie pytając o zapłatę

jest naturalnie
gdy odchodzą symbole
jak cień odchodzi od właściciela

jest naturalne
że w zapomnienie odchodzą symbole
gdy robi się ciasno dla kromki chleba

czy przyszłość to dziwka?
która zdradza za każdym rogiem
Korzenie 2009.06.01 20:40
Zanim odejdzie cień
nim wyleje się ostatnia kropla
zamknij we mnie deszcz
spójrz na drogę

Wolność ducha jak szalejący wiatr
brzmi szumnie
zostawiając za sobą połamane drzewa

Korzenie trzymają się najmocniej
masz więc do czego wracać
dotyk natury 2009.05.29 20:08
cóż z tego? że jestem
chłop nieoderwany od pługa
kłos żyta wystający z cholewy
nie jest w stanie przeszkodzić
by zauroczyła mnie Mona Liza

nie wymalujesz
szumu dojrzewających łanów zbóż
ani radosnych treli słowika
choćbyś nie wiem jak
na płótnie oddać chciał
wierność pszenicznego chleba
nie poczujesz smaku
martwej natury
W poszukiwaniu 2009.05.10 22:20
Łapie krople deszczu
by zmieniać kolory
i odkłada na miejsce w oczekiwaniu
na słońce maluje
portrety starości kiedy będzie
po siedemdziesiątce

Aktami miłości i bliznami
oddaje chwile straconego w kolejkach
czasu
2009.05.07 22:26


bezbarwne sumienie
przerost cienkiej kreski
czarne myśli w pasażu
szarej strefy
na nic zachęty reklam
bankowych

tęcza malowanego ptaka
poszukiwana jak spokój
podnieconych wspomnień

karmazyn nieba dziś za darmo
Chwila ciszy po raz trzeci 2009.05.06 23:08


stopy wymieniały emocje
w lodowatym potoku
kurcząc się jak zziębnięte ptaki

leniwie i mokro między
długą nutą bezczynności
a świtem punkt zwrotny
gorzką gwiazdą

na skraju lasu bez żalu
białą chustką żegna się
z księżycem
Chwila ciszy po raz drugi 2009.05.05 23:39
Szkoda żeby leżało
wezwanie pod skórą
Słucham siebie

Nie motyl nie świnia
wyzwolony z bólu
dla wspólnego dobra
obłudnych proroków
nie latam

W rozłożystych ramionach dębu
zakotwiczyłem
Cwila ciszy po raz pierwszy 2009.05.04 22:44


Lista życzeń
przerwana
porywem wiatru
ból przyczajony w bramie
zaczernił wieczór

Mocne nocne miejsce
twardsze niż bruk
jednak nie opoką
stało się
Nadal 2009.04.28 22:56
Wszystko
co nam zostało
w zwiędłych liściach
wiatr przynosi w oczy
bieda nie zajrzy
bo w torebce na ramię
chowasz wszystkie skarby

Łzy i zmartwienia
pożądanie z oczekiwaniem przytulam
jak pisklę
wyrywam się wystraszonym
sercem lgnę do ciepłych
szeptów
pascha 2009.04.12 07:54


z dróg wielu przeszedłem
trzydzieści i trzy
by stanąć na szczycie góry
krzyżem rozdartej

między gwoździami
odnalazłem drogowskaz
tu jest początek i koniec
podróży
triduum paschalne 2009.04.11 22:46
wielka sobota

w ciszy złożyłem
pod ciężkim kamieniem
bunt

przecież wiem
bez ciebie
nigdy się nie podniosę
triduum paschalne II 2009.04.10 22:09
triduum paschalne – wielki piątek

na palcach wspinałem się
by ukrzyżować swoją
głupotę

przecież wiem
nie miną nawet trzy dni
ożywię ją
triduum paschalne 2009.04.09 22:40
wielki czwartek

schyliłem się dziś
do twoich stóp
szukając miłosierdzia

przecież wiem
przy najbliższej okazji
zdradzę
obudził się dzień 2009.04.08 23:00
za oknem zaczęła śpiewać Warszawa
warkot spalin usypia czujność

zamknij okno - tato

jazgot karetek pędzących w korkach
zaczyna rozbudzać litość

zamknij okno

płyty chodnikowe stukają obcasami
pędzących stad do biur
na globalne unicestwienie
jednostki

zamknij mnie tato
nim moje myśli
wyskoczą przez okno
obłęd indukowany 2009.03.17 23:01


nerwica natręctw wypływająca spod kapelusza
z niekontrolowaną prędkością obłędnej komety
ocieka ciężarem wprost pod ranne pantofle
w ciągłym strachu podążając
za instynktem żądnym krwi i seksu
drżącymi palcami ściska kawałki ściany
łuszcząc kolor farby na krople amarantu

złocisty promień słońca spoczął w oknie
umoczył palec w amarancie
muchy pająki węże i inni mieszkańcy szafy
zapatrzone w tworzenie tęczy
westchnęły z pogardą chowając się pod kapeluszem
między księżycem a łąką 2009.03.01 22:25
drogę - ziarenkami czasu
odbył człowiek by oderwać się
od ziemi poza orbitę

atomowe serce jak szalony diament
w ciągłym strachu
podąża pulsującą tęsknotą
by odnaleźć sapiens novum

ciężki oddech astronauty
po niewidocznej stronie księżyca
ranią reflektory gwiazd

pusty kosmos
zawstydzony i przygnębiony
lubi ubierać się w czarny kolor

źdźbłami odrywam myśli od siebie
chowając się w zielonym zbożu
...lat po... 2009.02.25 22:51

wisienkę na torcie
pokrył popiół środowy
w pustym kąciku
zbiegły się lata
hejże dokazywać i przepychać
wspominać wzdychać wspominać
nostalgii struny dotykać
przybiegły szumu narobić
zamieszać w tygielku echo
minionych lat

leniwie przez słomkę
wypijam koktajl
z dni słodkich i cierpkich

jutro
będzie już po…
Konfrontacja 2009.02.17 23:53
A jak przyjdzie anioł – powiedzmy stróż
Niewinnie biały, twój wierny kumpel.
Taki, co przed tobą już wiele dusz
Strzegł, by w diabelskiej nie znikły zupie.

I dajmy na to, że się objawi
(Może przypadek a może i cud),
Nie myśl sobie, że to jakiś paszkwil
Tylko istota od głowy do stóp.

By spędził pamiętnych, choć kilka chwil,
Ważne, co zrobisz lub o czym powiesz.
Zanim zatrzasną się do nieba drzwi,
Musi, więc poczuć jak żyje człowiek.
pozbawieni przyszłości 2009.02.09 23:11
bez przemocy
bez ograniczeń
bez tolerancji
wyznaczymy standardy jak umierać

bez rozterek
dziś nie jest juz takie jak wczoraj 2009.02.08 22:37
liście dojrzałym brązem
spadając szeptały plotki
zbudzony porannym echem
wstał dzień w puszczy leniwej

szarymi promieniami słońca
przeczesywał
potargane wierzchołki drzew
by znaleźć wczorajszy blask

zmrożoną rosą zmył
resztę walecznych snów
po upojnych wieczornych śpiewach
przeciągnął się ponuro
w myślach złorzeczył przeklinał zaklinał

zajrzał do dziupli
spojrzał pod krzaki
nic nie zostało

na klina
desperacja 2009.01.27 21:24

w akcie protestu
nie boję się
postawić krzesła w drzwiach

w pamięci budzi się bunt
sztylet otwiera punkt zwrotny

kropla po kropli
przez uchylone drzwi
płynie melodią buta

głęboki oddech
przed uderzeniem kilku akordów

masakra instrumentu
pusty śmiech
impuls 2009.01.22 21:36
w ciemności
nieupilnowana myśl upadła
potoczyła się brukiem w nieznane

wrócę nad ranem
przed dozorcą, który sprząta ulice
odnajdę
by podnieść świeżą rosę, wyspaną
przytulę do skroni jak balsam

jeśli nie wrócę
znaczyć to będzie
że myśl niepożądaną
skazałem na osierocenie
poniewierkę wśród ulicznych bardów
którzy śpiewają o banalnych bananach
do pustych kapeluszy

żeby została im dziwką
pragnieniem
tęsknotą
kamień filozoficzny 2009.01.18 22:03


obudzić trzeba
ten wiersz

bez filozofii
tak po prostu
po ludzku

aby złapał za serce
uronił łzę
lub zwyczajnie rozśmieszył

przechodniu podejdź
podnieś ten kamień
filozoficzny
żeby uwolnić to
co przycisnął

żeby wiersz biały
znów wzleciał
na skrzydłach Feniksa
kolejny raz 2009.01.11 23:46

chowam do zielonego pudełka
martwy promień słońca

obserwator nieba
znów nie zauważył
jak umarła następna nadzieja
Pustki 2009.01.06 21:39

Gdzie okiennice uszu nie nadstawiają,
W kamieniczkach, z których wczoraj uleciał duch,
Tylko wiatr z deszczem jeszcze w pokera grają,
Tam nasze cienie pokrywa srebrzysty kurz.

Dawne nocne miejsca, w których całowałem
Wiele razy drżące usta po kryjomu.
W zakurzonych pamiętnikach gdzieś schowane,
Leżą cichutko niepotrzebne nikomu.

Chodzę w te miejsca, gdy gwiazdy świecą jasno,
Gdy mnie nastraja rozżalona pogoda
I sprawdzam ukradkiem czy księżyc nie zasnął
Znudzony, bo nie ma już, kogo podglądać.
nie zbinę, gdy znów tam trafię 2009.01.04 22:59

życie niejedno ma dno
tuzin a może więcej
nie zliczę już blizn
po odbiciu z każdego

jedno
co cieszy
na każdym zostawiłem
swój ślad
**** 2009.01.01 23:01
w lipcowy poranek
zaśpiewałby jeszcze

laj laj laj laj
wiśnie czereśnie
miłości żar
jeszcze za wcześnie
życie swe dać
nim słońce zaśnie

wyssane z papierosa
ostatnie myśli
krztusiły się szaroniebieską mgłą
błękitny ptak w głębinach dymu
wznosił wytrwale wiarę na skrzydłach
nim promyk słońca przebił opary
szczypcami nadzieję odcinał rak

żar życia zastygł w popiele
kariera 2008.12.28 21:54
„kariera”

młody
głodny
chłodny
rekin pod krawatem w garniturze
zaciśnięta szczęka szczerze
w oczach pełno iskier
fioletowy likier
na ocean pierwszy raz
a w głębinach szybko zgasł
pada śnieg 2008.12.16 23:26

pada śnieg
prosty ścieg
ktoś się wściekł
wściekł i pękł

blady puch
biały duch
gęsty lęk
pękł i zmiękł

niemoc to żadna wina
gdy dokazuje zima
ty jesteś obcy ! 2008.12.09 23:31
„ty jesteś obcy!”

coś we mnie tkwi
nie boli
a drażni
jak kula w szczęce
jak zardzewiały gwóźdź
zagięty wpół
zarośnięty pod sercem

zapomnieć nie mogę
wyjąć nie chcę
żeby nie zgubić

zemstę po drodze
czas zabrał
tylko w oczy spojrzeć
chcę prosto

kiedy się ściemni
ucieknę
małżeństwo ze stażem 2008.12.03 23:53

bezustanna szarpanina
jak przywrócić magię
dziki seks i ostry szum w uszach
szarość na błękit

czas na zmiany tonie
w morzu rozczarowań
milczą o życiu
o śmierci nie mówią
święci i grzeszni

z satysfakcją po kolacji
w zdjęciach bez zmarszczek
wspominają…

miłość i nienawiść
konta wyzerowane
nocne eskapady Eda 2008.11.28 23:22

zmęczony jak piechur na rozdrożu
smutny jak zegar dwadzieścia po ósmej
o zmroku w ciszy głuchej
chcę a nie mogę oka zmrużyć
straszą mnie widma i cienie
historie podwodne bez happy endu
do obłędu jeszcze daleko
jeszcze dalej do pory budzenia

zapalam żarówkę nad głową
niczym słońce nad piaskiem Sahary
z nonszalancją szukam kolejnych przygód
co chwilę zmieniając krajobraz
to tu
to tam

i z powrotem

kobieta po "przejściach" 2008.11.21 23:34


chodzi krokiem niepewnym
mniej zdobywczym
pośród nieczułych kamieni
pochylona jesiennym wiatrem

ile bitew tyle ran
w każdej zasuszony kwiat jabłoni
zmęczone marzenia
wątłym blaskiem nikną w popiele

sen jak pocałunki wiosny
przywraca na chwilę złudzenia
że jeszcze coś się wydarzy…
że jeszcze niechby, choć coś…

w martwym punkcie
nie zatrzymuje się czas
przemija
obiad w barze mlecznym 2008.11.16 22:52
„obiad w barze mlecznym”

dzisiaj na obiad naleśniki za szpinakiem
były - gorące jak cannelloni
w smaku nie przypominały kolorów Van Gogha
zawinięte w zwykłe ciasto były niczym reprodukcja

kelnerka radziła zapomnieć
kiedy kropla troski ryła bruzdę na czole
wiedziała
że stosunki są nienajlepsze
że on ona i oni
że wciąż za czymś gonią
że walczą o byt
że marzenia to luksus

pokroił na drobne kawałki mrzonki
kęs za kęsem wkładał do ust
spragnionych rozmowy i pocałunków na dobranoc
myśli rozwijał barwne i oryginalne

podziękował kelnerce
za troskę o zabrudzone sumienie
wiedział już
że stosunki są nienajlepsze
że on ona i oni…
że będą wciąż za czymś gonić
że starać się będą o nicość
a jednak marzenia to coś
co trzyma
życie 2008.11.12 23:43
„życie"


wyszło z wody
i od rana do wieczora
szło drogą jak słońce
za nim jak cień podążył grzech
nogę podstawiać
by wpadło do kałuży

wiersz poświęcony koledze, który odszedł na zawsze .... 2008.11.02 23:40
„epitafium dla salezjanina”
-koledze z ławy szkolnej Grześkowi Szczypińskiemu-

ścieżki wyznaczył Pan
od kiedy ruszyłeś w drogę
poszedłeś ufny
zmieniać słowa w ciało
krople potu w Pańską krew

czasem grubym palcem uderzał
w najbardziej kruche miejsce
niekiedy łaskotał łzy
wciąż byłeś z Nim

dzisiaj w ciemnościach
utonęła noc
ostatni kawałek słońca
przyćmił gęsty żal ….

modlitwy, której nas uczyłeś:
„ojcze nasz, który jesteś w niebie……..”
teraz za ciebie wznosimy
jesienna mimoza 2008.10.28 22:09

obłoki wspomnień
przegnał wiatr jak dzikie stado gęsi
zbyt wiele brudnych chmur
na niebie o tej porze

od liści pożółkła ziemia
nie trzyma pionu
gdy w oczy zagląda
„Szklany Jaś”

wieczory zapadają szybko
i ciągną się ospałe
dotknięcie palcem w czuły punkt
zamyka oczy
nim powiem

dobranoc
Białek kwiaty 2008.10.15 23:01

Zamiast kwiatów
Dam ci bukiet wierszy
Przewiązany wstążkami
Wiosennego słońca
W którym leniwie
Wygrzewają się przebiśniegi
Drżące łany
Rymowanych wersów i strofek
Jak pola stokrotek

W onomatopei konwalii
Usłyszysz jak bije
Zakochane serce

za pośrednictwem 2008.10.12 21:21

„za pośrednictwem”

kiedy już sam nie będę potrafił
w pniu wyryję modlitwę

drzewa mają oczy
zawsze zwrócone do nieba

starsi mężczyźni 2008.10.10 20:50

starsi mężczyźni

zaglądają do garnków
ukradkiem
w których gotują kobiety
miłość

znowu kapuśniak
wyparowuje
zrzędzą niezadowoleni
nieznośnie

underground 2008.10.06 23:05

bezmiar wzlotów i upadków
światła odbitego od marzeń
na krawędzi fioletu
sercem i duszą
tęsknota za rock’n’rollem

niewinni czarodzieje
biedni jak cholera
grają wciąż
zakazane piosenki

nie do kotleta

bukiet 2008.10.05 21:14

wesołe wino
czerwieni się uśmiechem
od ucha do ucha
morda się rumieni

usta jak studnia
bez dna zachłanne
wysysają wszystko
co w dzikich różach
ukryte

wytrawnie

*** (gdy wrócę) 2008.10.03 23:04

gdy wrócę
zanurzymy się w nieokrzesanych myślach
rozdrapiemy kilka starych ran
na zgodę
zapuszczę dłoń
w płowość twoich włosów
i uczeszę cię
w wiersze pierwszej świeżości

dotkniesz mojej zmarszczki na czole
w której płyną tęsknoty
wypłaczemy kilka chwil

potem znów będziesz sobą
a ja sobą

Ed 2008.09.28 22:42

 

Ed najczęściej wieczorami
Między wersami chadza
Kiedy zapadnie już zmrok
I przestają kręcić się ciuciubabki
Przemyka wtedy między strofami
Lekko na palcach jak słoń po linie

Najchętniej wypiłby toast
Za trafny tytuł
Za metaforę
I innych kilka ważnych powodów

Wypiłby, – lecz ciężko jest
Stuknąć się z lustrem
Bo tamto nigdy nie wznosi toastów

Przemyka, więc między wersami
Przecieka słowami

Nasiąka wierszami

jest więź 2008.09.26 21:44

 

jest dzień
i gitara
sześć strun
każda gotowa
wyśpiewać marzenie

jest noc
i świece
siedem ramion
płonących miłością
każde dla ciebie

między nocą a dniem
gitarą a świecą

jest więź

smakosz muzyki 2008.09.25 20:28

dziś na harfie z pajęczyny
chciała zagrać wprawkę mucha
przycupnęła
by nastroić kilka strun
wytężyła słuch
i dotknęła lepkich nici
zabzyczała podniecona
- to dopiero będzie koncert
przyjdą wszyscy z okolicy
będą mnie podziwiać

przyszedł pająk
z drwiącą miną
łypnął okiem
szepnął:
-jestem głuchy, ale zagraj
jeszcze

po kolacji
powachlował się skrzydłami

muchy

Morderca nie do wynajęcia (Absurdalna makabreska absurdu) 2008.09.22 22:23

W moim mieście jest dzielnica
W której zawsze świeci słońce
Nikt nie chadza po ulicach
Nie ma nawet krztyny cienia
By się schować przed mordercą

Zbrodniarz wprawdzie płatnym jest
Lecz nie do wynajęcia
Wszyscy wiedzą - kim ów człowiek
I nie szuka go policja
Jeśli ktoś to tylko trup
Bo ofiary jak wiadomo
Powracają do miejsc zbrodni

On wciąż drwi z ludzkiego życia
Gdy go spytać o powody
Wzrusza ramionami i chichocze

Stanąć chcę na jego drodze
Nie przeszkodzić
Ale skłonić karnie głowę
Kiedy nic się nie da zrobić
Pójdę za nim - koniec
 

(***) 2008.09.17 22:07

w graficie księżycowej nocy
zamykam oczy – taka gra
ciuciubabką jestem sobie
nasłuchuję nutek ciszy

i patataj – puszczam myśli w cwał
na ognistych skrzydłach
w kłus i w cwał przez popiół
przez echo ciszy
aż spalą mnie płomienie świtu
Sznurki 2008.09.16 23:38


Chociaż chciałbym kroczyć własnym krokiem
Ktoś pociąga mnie za sznurki
Noga w prawo ręka w lewo
Wciąż na opak do mej chęci
W oczach sprawy oczywiste
Wyższą racją wyraziście zamydlone
Żebym nie mógł się połapać
Który sznurek, w którą stronę ciągnie?

Tak na linie zawieszony pytam:
Jakie prawo mam do sznurka?
Czy mam na nim tylko dyndać?
Czy pociągnąć - aż ktoś spadnie?
dzisiejsze wiadomości 2008.09.10 23:43

miejsca wyobraźni
w nieskończoność
lęk

za pierwszym razem
zastrzyk wścieklizny
za drugim
trzęsienia ziemi
za trzecim……..

do trzech razy sztuka
w nieskończoność……..
ból
świat w różowych olularach 2008.09.03 21:27
założyłem dziś takie szkiełka
by świat zobaczyć raz niebanalnie
miało być pięknie i oryginalnie
- wszystko przykryła różowa mgiełka

różowy słoń i żyrafa
łany zbóż i trawa
ciastko i kromka chleba
każdy skrawek nieba
twoja i moja
- przyszłość różowa

gdy już tak wszystko w tej barwie tonęło
uśmiech - łzy - pocałunki - rozkosze
sen o tym - jak szczęście lukrowe niosę
nagle poczułem, że mnie ……..zemdliło
Czekająć na jesień 2008.08.30 01:03
Deszcz jak to deszcz
Pluska jak deszcz
Od niechcenia maluje
Liście koronom drzew

Liść jak to liść
Tańczy jak liść
Zwiewnym pląsaniem
Kołysze bezbarwne powietrze

Wiatr jak to wiatr
Gwiżdże jak wiatr
Skoczną melodią budzi
W człowieka się wdziera

A człowiek? Jak to człowiek
Rzeźbi sobie czasem w słowie
Popatrzy posłucha pomarzy
Jesienią wyjmie wspomnienia z klasera
kredowe epitafium 2008.08.18 22:16

przetrącał dni popielatym mirażem
rzadko pracę skraplał potem
w denkach butelek gasił szczęście

ten dzień nie był bardziej popielaty
nad stopionym woskiem jeszcze
padło sakramentalne
amen

zanim zapomnieli
wypili za zdrowie

Zanim spadnie ostatni liść 2008.07.24 00:59
Jeszcze wierszy chcę trochę napisać 
Będą świadectwem dni wypełnionych
Chociaż wiem, że ich nigdy nie wyślę 

Zbierz je jak świeże liście w bukiety
Z czasem wyschną i zmienią w kolory
Odmienne jak pastelowe chwile

A kiedy białą starość dogonię
I sił by unieść pióro - nie będzie
Ostatni raz przeczytam ci wiersze
I spalę kolejno w ogniu miętowym
zapomniane chwile 2008.07.20 23:23
Kamienie niepamięci
Przetoczyły się przez głowę
Bezszumnie
Nagięły kark
By spojrzeniem z tak bliska
Przeniknąć w głąb

Czy teraz przypominasz sobie?
prawie jutrzejsi 2008.06.30 23:05

życiu rzadko potrzebne jest zapomniane już wczoraj
nawet jaskrawe dziś uwiera go w pięty
niepohamowaną siłą pędzi w mgliste jutro

dopóki mu się nie znudzimy
wplątani w wir
płyniemy

tropem za E, 2008.06.25 21:34


Bruno pewnikiem siedzi przy piwie
poeta odszedł na wrzosowisko
zarzucę plecak na swe ramiona
wyruszę szlakiem by wspomnieć wszystko

nozdrzami wciągnę lekkość chmur sennych
pomyślę: „się” – niech dzieje się – a co
choć do Boliwii jest droga prosta
nigdy nie przejdę przez Brooklyński most

nad zdeptanym tysiącem polnych dróg
rozpostarły wrony skrzekot grzeszny
minęły jesień zima i wiosna
dziś nawet wiatr nie czyta już wierszy
mur 2008.06.18 23:37
gdy mur zielony masz tylko przed sobą
być może się uda
przebić.. i spotkać z inną głową
po drugiej stronie być może są inne cuda
gdy mur zielony
gdy mur kamienny budowany zgodą
możesz nabić sobie guza
gdy mur kamienny

stary człowiek i lustro 2008.06.15 22:47
wyszedł rano
smakować owoce życia
gdy wrócił wieczorem
strzepnął kurz z barków
zmęczony spojrzał przez ramię

w pomarszczonym lustrze stał ktoś inny

MIĘDZY....... 2008.05.29 21:52
Tracisz czas na bzdury,
Piramidy pasjansów nieudanych.
W niebie szukasz dziury,
Chciałbyś złapać promyk szczęścia rozwiany.

Uśmiech leży obok
I daje ci znaki,
By rozwiać zły obłok
Smutków w barwach khaki.

W stosach poradników
Na darmo wyszukujesz odpowiedzi.
Lęków obłudniku!
Niepewność siebie - dokąd cię zawiedzie?

Radość woła z bliska,
Zaprasza i macha,
I kitu nie wciska.
Szczerzy się, uśmiecha.

Na liściach akacji
Wróżysz: nie kocha a może żartuje?
Czy cię to nie razi?
Jak często twierdze na fikcji budujesz?

Rozkosz jest ulotna,
Nie czekaj aż przejdzie.
Każda chwila głodna,
By się sycić szczęściem.

Lubić nie przestanę 2008.05.22 22:07
Lubię często zdrowy śmiech,
Gdy gra w sercu lekki jazz,
Wzbudzić czasem mały grzech,
Głośno krzyczeć yes, yes, yes.

Lubię, gdy na plecach dreszcz,
Gdy na dworze wiatr i deszcz,
W telewizji dobry mecz,
Za kominkiem cyka świerszcz.

Lubię, kiedy śpiewa ptak,
Wytrawnego wina smak,
By nie trafiał mnie znów szlag,
Chcę poleżeć dziś na wznak.

Chociaż w troskach czasem grzęznę
To swych marzeń nie zamienię.
Nawet bez głównej wygranej,
Lubić życia nie przestanę.
Zerwać nić co trzyma 2008.05.11 23:09

wtulony w ramiona kwitnącej jabłoni
ocieram uronioną łzę
cierpką chęć do życia

wiosna ma smak niedojrzałego wina
zbyt wiele w niej butelek
posianych toastów
w potłuczonych tulipanach
budzi się szyderczy śmiech

głową w górę w dół
jeszcze jeden haust
i na przód
uciec z księżycowego miasta

w jednym takcie
od płaczu do śmiechu
obudzić duszę dziecka
radosnym uniesieniem
póki słońce świeci
zerwać z pajęczyną szaloną

głowę w górę
…i na przód

Zanim 2008.05.05 23:58
Rozwiane myśli
Nieistniejących rozmów
Unoszą się jak polny kurz
Co drapie gardło
I zamiast słów
Tęsknota

Strach przed wiatrem
Uwalnia obłęd

Czas ruszyć w drogę
Z prądem lub pod
Chwycić nadzieję
Zanim zatrzasną się drzwi
Zanim udusi pył
Wspomnienie dnia 2008.04.29 01:22
W pokoju zapach roztargnionych róż,
Melancholię układa do snu.
Serce zmęczone po całym dniu
Na poduszce usnęłoby już.

Wspomnienie dnia wróciło echem.
Myśli jeszcze raz oprowadza
W miejsca, w które się chętnie chadza.
Chłonąć róże każdym uśmiechem.

Choć czas na sen i odpoczynek,
Pora żegnać już róże wonne,
Lecz ciągle gonią myśli skłonne,
By jeszcze dać bukiet dziewczynie.

I wrócić do rynku na chwilę,
Pojeździć tam dorożką starą.
Z bukietem róż i ukochaną,
Wznieść toast i wypić tequile.

Spokojnie pójść pod arkadami,
W objęciach swych trzymać marzenie,
I zatańczyć tango na zakończenie
Zanim słońce wzejdzie z różami.
maligna 2008.04.24 00:30
zdrowy rozsądek
wśród ulotnych obsesji
po roztargnionych falach
chce pławić się w niedoścignionych mrzonkach
tonąć w morzu niedorzecznych urojeń
mruży oczy i wypatruje brzegu

kiedy rzucam koło ratunkowe
odpływa w wir marzeń
nie chce chwycić nawet brzytwy
Melancholia 2008.04.18 23:54
Tęsknoty, jak z dzieciństwa bajki,
Wracają cienkimi stróżkami
A tęsknić chciałbym kolorami.
Przytulać i brać je na barki.

Podaj mi rękę i prowadź, gdzie:
Pachniały nam kwiaty kasztanów,
Śmialiśmy się do chmur i wiatru
Z którym odlatują łabędzie.

Nostalgia, za rajem dzieciństwa,
Beztroską zabawą w dwa ognie
Kręci się w oku jak łzy gorzkie,
Gdy za złudnym szczęściem - gonitwa.
Trudne pytania 2008.04.15 22:54
Dlaczego się wspinamy
Niewytyczonym jeszcze szlakiem?
Gdy spokojnie można już powiedzieć pas.

Dlaczego wciąż sumienie łapie
Za krtań, gdy się chce powiedzieć?
Zdawałoby się proste słowa.

Dlaczego się boimy siebie
Drżąc jak pajęcza nić na wietrze?
Gdy można zaufać tylko sobie.

Dlaczego tak się dzieje
Jakby się nie chciało
By się miało stać?

Kto dał nam wolny wybór,
By spieprzyć, co się da?
Gdy się nie chciało
By tak się miało stać.
przed snem 2008.04.04 23:31
ambicje i marzenia
pomału chowam pod poduszkę
przytulam lęk
w błyszczących koralowych oczach
pluszowego misia

zanim zasnę
powiem, co mam do powiedzenia
posłuchaj, więc bo do ciebie mówię

miłość zabiorę, bo tej nigdy za wiele
pamięć zostawię o mnie i o was
w zmiętych wierszach
sercem włożonym między wersy
Zawał serca 2008.03.30 22:52
Rano czarno-biała ściana
Pochłonęła resztę snu
Nadjeżdżający sygnał karetki
Przerwał marzenia

Otwieram oczy tęskniące zielenią
Nastawiam uszu zachłannych ćwierkania
Po co odrywać dzisiaj
Gdy jeszcze wczoraj nieskończone

Okalająca biel przez uchylone okno
Wpuszcza zapachy nadziei
Szansa na jutro
Uciec od zemsty ziemi
Na ostrzu noża chce się żyć 2008.03.24 21:55


Życie jak zagłada
Zatopiona w świetle donikąd
W zaćmieniu księżyca
Zanim się pchnie
Nim zniknie w piersi nocy
Serce bezbronne

Wstydu nie ma we krwi
W nocy której nie ma snów

Życie na ostrzu noża
Pogrążone
W nieistnieniu

A jednak chce się żyć
Nieuporządkowanie 2008.03.18 23:28

Znowu rośnie wojna w głowie
Przypalonymi paluchami wytykam
Dotknięte zbrodnią trójkąty miłosne
Dość szaleństwa w oku cyklonu
By móc nasycić się wolnością

Serią ciosów obucha nie zburzę porządku
Odchodzę w trzy strony wszechświata
W poszukiwaniu niestraconego czasu
Kamienną drogą wielkiej pustki
Wiatrem napełnię wykasłane płuca

Odzyskać miłość to jak obrzęd
Łykania kolorowych pastylek
Pojeżdżę bez kasku motorem
W deszczu ostudzę swą wiarę
Kiedy wrócę - posklejam sumienie
(***) W tej okolicy nie ma już świąt 2008.03.17 23:32

W tej okolicy nie ma już świąt
Pragnienie zgasiła łza maleńka łza
Wielką pustkę wypełnia żal
Jaskółce grot przeszywa pierś
Na linie nie balansuje już nikt
Wielki cyrk błazna śmiech
Echem minionych chwil
W miejscu gdzie całowało się noc
Nie rosną już nawet kaczeńce

W tej okolicy nie ma już świąt
Za zdrowie nie pije się już
Nie tańczą warkocze słońca
Kwiaty przestały nucić melodie
Garbaty gnom splunął w swe ręce
Chwycił sękaty trzon łopaty
Zasypał blask oczu tętniący
By księżyc nie ujrzał już gwiazd
I nigdy nie pocałował kaczeńców
ona wie 2008.03.10 23:21
swojej miłości nie wywlekam na bruk
przed aparaty paparazzich
nie każę kłaść się pod koła pociągu
nie pcham do niecnych czynów
ani nie wygrażam nożem

mam ją dla siebie
wierną na co dzień
nie chwalę się nią
ona wie
Nie myśl, że....... 2008.03.05 22:52

Prędko dzień za dniem ucieka,
Szybciej płynie czas niż rzeka.
Kiedy cicho w sercu szlochasz,
Nawet nie myśl, że nie kocham.

Dzielić z tobą chcę kłopoty,
Od soboty do soboty.
Dobrze wiem, że łatwiej śmiać się,
Więc nie myśl, że nie kocham cię.

Księżyc czasem gwiazdy zbudzi,
Słońce wstaje i zachodzi,
Róże zwiędły, więc po kolcach
Będę z tobą szedł do końca.
Niebajka 2008.02.27 16:07
Gdzieś z ukosa księżyc świeci,
Nie chcą w bajki wierzyć dzieci.
Bocian, zając i kapusta,
To dla dziadków jest rozpusta.

Małe misie, całe w bieli
Baraszkują na pościeli.
Białej misi krwawią majtki,
Dzieci nie chcą wierzyć w bajki.

Chociaż pościel nie bielutka,
Misia nadal jest malutka,
Sama nie wie czy się cieszyć?
Czy to warto było zgrzeszyć?

Misiek dopiął wreszcie swego,
Chwalić będzie się kolegom,
Jaki z niego wielki amant.
Nie wie, że go czeka dramat.

Niechaj bajka was oświeci,
Zanim dzieci zrobią dzieci,
Że na wszystko przyjdzie pora.
Taki z wiersza płynie morał.


Miłość jak Wietnam 2008.02.24 23:09
Miłości dynamit
Wielki huk - wielkie bum
Eksploduję między nami
Komplementy rzucam na bój

Miłości granatem
Rozrywam na strzępy
Żądze i chowam przed światłem
Byś łzą nie zraniła rzęsy

Miłości torpedą
Mknę wodą wzburzoną
Bym nie pozostał ascetą
Tylko w twym sercu zatonął

Różnych sposobów się chwytam
Jak Rambo walczę o względy
Przynoszę kwiaty - prezenty
Ty - miłość moja jak Wietnam
moje The Beatles 2008.02.18 21:00
na Abbey Road przejście przez pasy jest już puste

Liverpool ósma rano
sierżant Pieprz dał znać do hymnu
odpływała żółta łódź podwodna
cztery żóki za sterem
zanurzyli się na zawsze w polach truskawkowych

ostrzem igły magnetycznej
jak bagnetem
otwieram winylową przestrzeń
wydzieram ocean muzyki
płynę w głębinach
od portu w Please Please Me
do Let It Be

Nieśmiłe wyznanie 2008.02.07 00:20
Kiedy myśli zbliżam do twych ust
Podniecenia wzrasta dreszcz
Gdybym stracił te westchnienia
Nie zmyłby żalu nawet deszcz
Kiedy patrzę w twoje oczy
Miłość ma podwójny wymiar
Jakże byłbym bardzo głupi
Gdybym myślał, że to chemia


Kiedy już chmury pójdą spać
I wiatr ucichnie w moich snach
Kiedy ogrody zrzucą kwiat
Zawstydzony stanę w wiśniach
Miłość ci wtedy wyszeptam
I umknę z objęć Platona
Z nadzieją spojrzę w twe oczy
Że nie będziesz wystraszona
namaszczenie 2008.02.04 23:47
prosto z serca
przez dziury w duszy
patrzę na świat
gdzie chmury powiązane piorunami
odwracają księżyc od pełni
nawet gdy przychodzą ludzie strychu
nie boję się
w rozkroku marzeń
rozjaśniam stany
iskrą wzruszeń

resztą oddechu
nie muszę uciekać
na drodze odkupienia
Kłopot bałwana 2008.01.30 00:42
W zimowej białej szadzi,
W głowę rondel uwiera.
Bałwan swe kule gładzi,
Marchewkowy nos pociera.

Nie trzęsie się na mrozie
I miotłą nie wachluje.
Nie spoci się, nie zmarznie,
Gdy zimy tak pilnuje.

Nie drży i nie sparzy się,
Nie musi w zimne dmuchać,
Każdy bałwan o tym wie,
Zima nie jest taka zła.

Lecz czasem mu się marzy,
Gdy stoi tak na warcie,
By mogło się raz zdarzyć,
Wyjechać na wakacje,

By zwiedzić coś na świecie
I przetrwać letnie pory,
Gdy zima znowu wróci,
Do warty być gotowym.

Chytrze wabią reklamy,
Kuszą biura podróży.
Od Maroka do Panamy,
Ogromnie wybór duży.

Lecz dokąd by się wybrać?
Tropiki - odpadają,
Malaria tam i febra,
Komary dokuczają.

A może do Afryki,
Do puszczy, na pustynie?
Oj, chyba zwierz tu dziki,
Nie dla mnie takie ferie.

I myśli wciąż go trapią,
Porady znikąd nie ma,
Jak przetrwać, by przez lato,
Nim wróci znowu zima?

Powrócił na podwórze,
Za miotłę się przytrzymał:
Zostanę jak najdłużej,
Na lato - będzie „klima”!
rozdzieleni 2008.01.29 16:42
bracie –
wołałem na oślep
przez otwarte drzwi
ponad wiatrem
wyciągałem ręce

poszedłeś pod prąd
na szczyt śliskiej góry
zabłysnąć jak gadżet w blasku
nim zajdzie słońce
zaślepiony - nie widziałeś
gdy pod skrzydłem anioł śmierci
po cichu wypruwał żyłę
jak makiem zasiał

o wschodzie słońca
w cieniu wielkiej góry
wpatruję się
jak tańczą aniołowie
w ciszy na płycie grobowej
Internetowa pułapka 2008.01.28 12:59
Szybciutko wciąga
Wirtualna sieć
By nawet pająka
Bez cackania zjeść
przemyślenia 2008.01.22 22:19
przy słomkowej herbacie
palcem pokrytym nikotynowym werniksem
przepychałem myśli
pod amfiladą wspomnień
pozwalałem błądzić swobodnie
przez komnaty marzeń
próżno szukałem fundamentu świtu
pomyliłem drogi

pytania ważniejsze są od odpowiedzi
pozwalają zachować młodość
puchowe łoże przyszłości
ponadczasowość
w kolejną rocznicę 2008.01.16 22:59

z wisienką na torcie
wódeczką ze źdźbłem trawy
uwięziony w emocjach
kiedy nie mam już nic do stracenia
bez cenzury odlatuję
w rejony tylko dla dorosłych

znam realia
i rzeczy magiczne
wiem jak wygrać wojnę
rozpoznać wysłańców Boga
w słomkowym kapeluszu
odganiać muchy
odnaleźć głębię
między północą a świtem

we śnie
wróciła młodość
w niewinnym uśmiechu
pogardy
Związać miłość 2008.01.14 01:04
Deszczu łez, co dudnisz o mój łeb,
Obudź go, by wzruszył się jak głodny,
Dla którego z nieba spadłby chleb,
By zrozumiał, że wciąż jest krnąbrny.

Deszczu łez, wylecz mnie z głupoty,
A każdą kroplą, wypal znamię:
Za popełnioną - rów głęboki,
Przed tą przyszłą – jaskrawą plamę.

Deszczu łez, nim przestaniesz padać,
Zanim zaświeci we mnie słońce,
Głęboką skruchę chcę okazać,
Znów miłość związać za dwa końce.
Samotność 2008.01.10 22:23


Samotność, to jest taka dusza,
Co szuka zawsze towarzystwa
I choćbym nie chciał wykorzysta
Chwile, gdy z życia się wykruszam.

Czasem do bólu się naprzykrzy
A znam ją dobrze, gdy doskwiera.
Drzwi na ulicę jej otwieram,
By sama poszła się przewietrzyć.

I znów nie będzie jak w bajce 2008.01.02 20:20
Złota rybka zrobiła głupią minę
przechodzisz obok mnie – pech
szklana kula pełna tęczowej wody
znów nie będzie życzeń trzech.
wracam po złudzenia 2007.12.26 02:07

zabłąkana ręka w gęstwinie nocy
w korytarzu snu szukająca klamki
zbudzona nagle
blaskiem światła odbitego w lustrze

zmrużone ociężałe oczy
i nieogolona wczorajsza twarz
straszyły lustro
pożółkłym oddechem zębów

to był znów szybki
nieproroczy sen o błogości

nogi leniwie powlokły tą samą drogą
w znanym na pamięć kierunku

została tylko matka nadzieja
ona wie że wrócą po złudzenia

Życie cudem jest 2007.12.24 21:55
Piękne jest życie
Bo niesie w sobie drugie
Pełne zagadek
Morza mielizny i głębie
Wiatrem ulotnym
Eskadrą szybujących liści
Nieskończonością
Kształtu i wciąż niepokornej myśli

Piękne jest życie
Chociaż trwa tylko chwilę
Szczęście i radość
Smutek i żale niemiłe
W kalejdoskopie
Arkadii kwiecistych ogrodów
W zapachu chleba
Smaku czereśni pełne z Bogiem rozmów
Poszedłbym tą samą drogą 2007.12.17 01:37
Z całej siły do głowy,
Szufla wiedzę wkładała,
Ale w deszczu majowym,
Głowa - się rozmydlała.

Lodówką pełną piwa,
Kolorów tęczy dwieście,
Rozwianą wiatrem grzywą,
Tłuczonym szkłem na szczęście.

Łąką stokrotek pełną,
Nocnym blaskiem jeziora.
Owiec miękką wełną,
Echem lasu, gdy woła.

Czar, tamtych czasów nęci.
Wspominam lekkoducha,
Łezka się w oku kręci.
Za serce łapie skrucha.

Na zawsze czas stracony.
Zawrócić już nie mogę,
Lecz czasem zamyślony,
Poszedłbym, tą samą drogą.
Obudź mnie 2007.12.12 22:35
Wejdź we mnie, nie zważaj na mur i chłód,
Na pułapki i pola minowe,
Więc wpłyń we mnie i zadaj sobie trud,
Złap mnie za bary, potrząśnij głowę.

Wejdź we mnie i poszukaj człowieka,
Który zabłądził, odszedł daleko,
Więc wleć wiatrem, może jeszcze czekam
I podaj dłoń, nie pytaj, dlaczego?

Poszturchaj moje ego
Targnij i obudź mnie
Ze snu leniwego,
Bym nie żył w malignie.
tęsknota 2007.12.10 13:26

Tęsknię za cieniem jabłoni
kiedy gałęzie uginały się od owoców
rumianą skórką lśniły jabłka
uśmiechając się jak dziewczęta
wyciągałem do nich ręce
otwierałem zachłannie usta
do wyśnionego pocałunku
a wiatr szumiał w konarach
melodią znaną tylko sobie
tańcząc z warkoczami dziewcząt
a jabłka uśmiechały się kusząco

dziś gałęzie posiwiały
jabłka widuję tylko na straganie
w nostalgicznej zadumie
jak pomarszczona Ewa

Wspomnienie tamtych lat 2007.12.03 00:09
Sport, muzyka oraz film,
Zachwycaliśmy się tym.
Gdy mieliśmy naście lat,
Kolorowy był nasz świat.
W kawalerskich biesiadach,
Lała się oranżada.
Dźwigaliśmy ciężary,
Wina pełne puchary.
Sączyła się muzyka
Z radiowego głośnika,
Dźwiękami upojeni,
Tępym wzrokiem, wpatrzeni
Na ścianę, gdzie cień grywał,
Wtem, film nagle się zrywał.

Ciężka głowa spadała,
W sałatce zatapiała
Myśli o świętym Graalu,
Jak wyrwać się do raju,
Przeskoczyć mur na zachód,
Śpiewać i żyć bez strachu,
Budzić w sobie kontrasty?
Wznosiliśmy toasty,
By życie, szare jak dym
Stało się, jak barwny film.
I nadszedł w końcu ten czas,
Gdy lew obudził się w nas.
Od ryku padły mury
I toastów cenzury.
gdzie ci chłopcy 2007.11.30 22:46

gdzie podziały się piaskownice
które stawiały piaskowe babki
chłopcom zauroczonym na ich widok

gdzie są huczne dyskoteki
które melodią kołysały dziewczęta
chłopcom podnieconym w objęciach

gdzie podziali się chłopcy

w czterech kątach życia
budują nowe piaskownice
wieczorami zagłuszają chrapaniem
melodie płynące
już tylko w ich sercach

zauroczeni błogosławionym snem
już tylko śnią o objęciach

mozajka 2007.11.29 23:55

jesień rozsypała
mozaiką liście
w ogrodzie

zima zmrożonym oddechem
zaskrzypiała
pomalowała
cienkim szronem
jesienną alejkę
nie mogłem się nadziwić
pożółkłym matowym witrażom

w jakie ramy
okolę
zapamiętane obrazy

Pukam do Ciebie Boże 2007.11.26 13:17
A gdybym tak dziś,
Zapukał Panie, do Twych drzwi?
Usłyszeć bym chciał,
Co do powiedzenia byś miał?
Ciśnie się gardłem
Naraz sto pytań, aż zbladłem.

Tylko się boję ,
Że nie pojmę i nabroję.
Boże, co będzie?
Jak stanę się Twym narzędziem?
Miotam się w klatce,
Jak sprostać miałbym tej gratce?

Choć rękę trzyma,
Jakaś niewidzialna siła,
Myślę tak sobie,
Nie czas jeszcze leżeć w grobie.
Zapal znicz w duszy,
By grzechu ciemność zagłuszyć.

Do Ciebie pukam,
Dziś Panie, bo drogi szukam. 
Walę z sił całych,
Aż mięśnie wszystkie nabrzmiały.
Otwórz, proszę drzwi,
By pomóc mnie grzesznikowi.
tańcz ze mną tańcz 2007.11.25 16:02

to nic że nie lubisz Abby
zamknij oczy
tańcz ze mną tańcz

to nic że nie lubisz Abby
zamknij oczy i tańcz
uniesiesz się
w rozkloszowanej sukni

to nic że nie lubisz Abby
zamknij oczy
tańcz w rytmie naszych serc
jeszcze możesz zostać
królową tańca 

tańcz ze mną tańcz

Dźwignia 2007.11.23 23:20
Boga nie znajdziesz
na bilbordzie
nie naprasza się
reklama i marketing
są Mu obojętne
ja też nie muszę

Panie Swoją ręką
podnosisz codziennie
z kałuży grzechów
moją zapłakaną duszę
Drzwi na ulice 2007.11.22 23:35
A mnie radość wielka rozpiera,
Gdy promyczek słońca się wdziera.
Bóg spojrzał rankiem do okienka,
- Wstań, bo przygoda czeka wielka.

I z błyskiem w oku szybko wstałem,
Po pokoju się rozejrzałem.
- Panie przecież nic się nie zmieniło,
Jak więc chcesz by radośnie było?

Pan zamknął moje okiennice
I otworzył drzwi na ulicę.
- Tam na ciebie przygoda czeka,
Gdy czynisz dobro dla człowieka.
Żywot motylka 2007.11.17 01:12
Wiodąc w samotności
Żywocik motyla,
Latałbym do starości,
Nie mogąc zapylać.

W dzień bardzo słoneczny,
Promyczek oślepiał.
Szłaś krokiem tanecznym,
Gdym na ciebie wleciał.

W twych włosach wplątany,
Nagle coś poczułem,
Jak intruz niechciany
Strząśnięty nieczule.

„Ty moja marności”,
Pomyślałem wściekły.
Przestałem się złościć,
Twe oczy urzekły.

Spojrzałaś figlarnie
W me ego zranione
A serce banalnie
Zostało trafione.

Łagodnie ujęłaś,
Swymi paluszkami
I we włosy wpięłaś,
Motylka szpilkami.

Zabrałaś me życie,
Porwałaś też serce.
Choć w to nie wierzycie,
Piszę dla niej wiersze.

I dobrze się stało,
Kobieto szalona,
Gdyż dusza i ciało
Wciąż ciebie spragniona.

Bo jak wiadomo:


W samotności bledną
Kolory motyla
I członki więdną,
Nie mogąc zapylać.
2007.11.14 21:36

                                                                       Chciałbym pisać dobrze wiersze 
                                                     Ale talentu totalnie mi brak. 
                                                     Mimo wszystko, bardzo się cieszę, 
                                                     Nawet, gdy zamiar wyjdzie wspak
.

Mocno męczy chęć pisania
Bym się myślą nie udusił.
Dorwać chciałbym tego drania,
Co mnie do poezji skusił.

Żeby usiąść, wiersz napisać,
Znaleźć temat, co poruszy,
Nie wystarczą chęć i długopis
Trzeba iskry, co rozpali w duszy.

Siedzę czasem długie chwile,
Przygryzając kłem ołówek.
Co napisać, aby było miłe?
I trafiło do większości główek.

Gorliwie w myślach swych wertuję
Nieudolnie kreślę słowa na papierze
Odpowiednich środków poszukuję,
Zanim wersom je powierzę.

Jak i kiedy użyć epitetu?
Porównania czy przenośni?
By nie pisać jakiś bzdetów,
By czytelnik się nie złościł.

Czuwać, by nie zgubić rytmu,
Zmysły wzruszyć i wzbogacić.
Pisać biały czy też użyć rymów,
Aby sensu wiersz nie stracił?

Nie tak prosto być poetą,
Bo to dar jest dla niektórych,
Łatwiej zostać dusz włóczęgą,
Niż się wspinać na poezji góry.

Jednak dręczy chęć pisania,
By się myśl nie udusiła.
Choćby była to i grafomania,
Będzie to, zabawa bardzo miła.

Szpilkowanie a może oda do szpilki? 2007.11.11 23:56
Głupek szpilkę wbija w zadek,
By uciechę z tego mieć.
Mądry zaś bez żadnych gadek,
Wyjmie, przerywając głupka śmiech.

Na wysokich szpilkach, damy chodzą.
Dla wygody, nie dla seksapilu.
Jednak dżentelmeni wzrokiem wodzą,
Śliniąc się ze swych automobilów.

Szpilką paź królowej jest przebity,
By urokiem swoich barw oślepić.
Bym lubieżnie, nie spoglądał na kobiety,
Szpilką Amor miłość mi przyczepił.

Szpilkę wetknąć można wszędzie,
Nawet w stogu siana tkwi.
Temu będzie sprzyjać szczęście,
Kto ją znajdzie mimo drwin?

Szpilką przebić można balon,
Dla zabawy lub dla huku,
Można zrobić z niej etalon,
Nie popełnisz jednak nią seppuku.

Szpilką można też usztywnić kwiat,
By nie złamał się na wietrze.
Szpilką chciałbym zatkać świat,
By nie uszło zeń powietrze.

Długo można, by o szpilce gadać,
Opowiadać anegdoty i orędzie,
Jednak nie ma, co za długo biadać.
Szpilka potrzebna była, jest i będzie.
Pośpieszny wierszyk 2007.11.07 23:50
W pośpiechu wielu rzeczy nie zrobiłem,
Nie miałem czasu, żeby też pogwizdać.
Sam nie wiem, poco się spieszyłem
A chciałem, choć jeden wiersz napisać.

Miałem jeszcze jakieś minut dziesięć,
By wymyślić i napisać wierszyk.
Czas ucieka, zostało tylko dziewięć,
Więc muszę się pospieszyć.

Biorę, więc na warsztat myśl i chęć.
Składam wyrazy, szukam rymu.
Zostało ledwo minut pięć,
Pociąg nie czekał, odjechał już do Rzymu.

Wierszyk w głowie już się pląta,
Ot taka, rymowanka zwykła.
Minuta dobiega już dziesiąta.
Brakuje zakończenia, sprawa przykra

Moi drodzy czytelnicy – czytelniczki,
Nie róbmy w pośpiechu rzeczy żadnych.
Nie zatuszujemy pudrem z puderniczki
Błędów malutkich ani tych poważnych.

Zwolnijmy, bo zostanie po nas tylko przeciąg
I na talerzu, niedojedzone znów śniadanie.
Nawet, gdy odjedzie bez nas pociąg,
Świat przez to istnieć nie przestanie.
2007.11.06 21:30

wielka szczerość
wypasiona
za pieniądze snobów
nie trzyma się savoir – vivre ‘u

nie wstydzę się
pokonać mur
marzeniem jak bumerang
ultrafioletem
przeniknąć wyżej
niż gwiazdy

po ciemnej stronie
chcę żyć bez strachu

ostatnia stacja 2007.11.03 19:19

zimna blada miska
zastygniętymi nogami
w dworcowej jadłodajni
rozdygotała się tykaniem
ściennego zegara

gorący czerwony kubek
barszczu nerwowego
w przeciągu czasu
wspinających dreszczy
pity na peronie

nagły pisk żelaza
intercity znikąd
do nie wiadomo
wypełnił uszy aż do dna

oczy nie chciały już odwrócić głowy
gdzie gapili się gapie

2007.11.02 23:08

ot tak od niechcenia
w sobie wrodzonym lenistwie
poluzowałem zatwardziałe palce
upuszczając szpilkę

melancholijnie przeniosłem
wzrok na spadający łepek
ześlizgując się na czubek ostrza
poczułem ból
w poszukującej drogi
stopie

W listopadowy dzień 2007.10.30 00:28
Tym, co polegli ofiarnie broniąc ojczyzny
Byśmy mogli wolni, chwalić słońce o świcie
Tym, co w trudzie codziennym oddali swe życie,
Budując nam spokój, nie szczędząc tężyzny.

Tym, co hen, za wieczną bramą, odeszli drogą.
Tym, co polegli lub snem spokojnym zasnęli,
Na wszystkich cichych mogiłach, w których spoczęli
I na cmentarzach, i w cieniu, pod brzozą płową.

Połóżmy w hołdzie złocistej chryzantemy kwiat
I postawmy jaskrawo palące się znicze,
By zawsze były naszej pamięci obliczem,
By nigdy symboli historii, nie rozwiał wiatr.
Oby dobre sposoby 2007.10.28 17:36

Ponoć na frasunek
Dobry jest i trunek.
Wolę pocałunek,
Niż gorzki piołunek.

Gdy mnie stres dopada
Nie chce mi się gadać,
Wtedy sobie siadam,
Słoik dżemu zjadam.

Jak biorą smuteczki,
To wyciągam z teczki
I czytam fraszeczki,
Pijąc piwko z beczki.

By nie mieć kłopotów,
Szukam wciąż sposobów,
Często na obłoku,
Rzadko w miejskim tłoku.

Jak mnie złapie zmora,
Szukam amatora,
Aby do wieczora,
Pokonać potwora.

Moje, więc problemy
Spać szybko kładziemy.
Z żoną się śmiejemy,
Gdy je rozwiążemy.

Nie pytaj, więc czemu?
Jest w moim życzeniu,
Aby bez problemów,
Mijał dzień każdemu!

Pobujać w obłokach 2007.10.23 00:23
Trudy, którym nie mogę podołać,
Zostawiam, by żeglować na chmurce,
By z tego miejsca do was zawołać:
Hej wy na dole, hej ludzie – „kurczę”!

Jak tutaj fajnie z góry popatrzeć,
Z dużą rezerwą, z większym dystansem,
Jak niejednemu ciśnienie skacze,
Bo chciałby do mnie tu wskoczyć czasem.

Trzymają wielu z nas mocne pętle
Brak tożsamości czy żądze zysku?
( ma się rozumieć – te materialne),
By, choć na chwilę porzucić wszystko.

Zapraszam wszystkich chętnych na chmurkę,
Aby raz jeden mogli zobaczyć,
By się poczuli, raz jeden piórkiem,
Z jego lekkością zwiewnie zatańczyć.

Chociaż na moment porzućmy troskę,
Oprzyjmy głowę o słońca promień
I na obłoczku popłyńmy troszkę,
Zanim dopadnie nas życia jesień.
Nasza jesień 2007.10.15 12:59
Coraz dłuższy kładzie się cień,
Po centymetrze obcinamy dzień,
To zbliża się jesień, nasza złota jesień

Babie lato srebrnym włosiem,
Łaskocze brzozę pod liściem,
To zbliża się jesień, nasza złota jesień

Trzynaście czułych wskrzeszeń,
Serca siedemnaście mgnień,
To zbliża się jesień, nasza złota jesień

U ciebie maj a u mnie wrzesień,
My wciąż w osnowie słodkich wzniesień,
Choć przyszła jesień, to nic, to nasza złota jesień.

Wieczorem w kominku rozniecimy płomień,
Gorącym żarem naszych wspomnień,
I niech zostanie jesień, to przecież nasza złota jesień.
PAMIĘCI POMORDOWANYM W KATYNIU 2007.10.12 21:45
Choć chcieli bohatersko za ojczyznę ginąć,
Nie przyozdobili głów wińcem wawrzynu.
Nie zdążyli orlich skrzydeł rozwinąć
Ani dokonać heroicznych czynów.

Od strony słońca wschodzącego,
Ubroczone krwią, gwiazdy czerwone,
Wściekłe, runęły na orła dumnego,
Polskiej krwi, po stokroć spragnione.

Pod wycelowanymi bagnetów ostrzami,
Wyrwali z gniazda ptaki dumne.
Wywieźli w dal obcymi drogami,
Gdzie szykowali już dla nich trumnę.

Jedyna ich wina, to gniazdo nad Wisłą.
Strzałem od kuli kata, w tył głowy,
Każdy, pojmany orzeł – zginął,
W zbiorową mogiłę wrzucony.

Choć wróg starannie zacierał zbrodnie,
My pokolenie orłów – wybaczamy,
Wyrządzone krzywdy niegodne.
O naszych orłach w Katyniu - pamiętamy.


Przełamać szarość 2007.10.07 22:52
W kolejce manekinów czekając,
Obnażony, w zamszowej poświacie,
Układałem małe kolaboracje.
Marzyłem, jak się kukły zmieniają.

Stojąc jak żołnierz porcelanowy,
Chcąc poróżnić ponure maski,
Rzuciłem cieniem i blaskiem,
Tnąc ostrzem jednakie głowy.

Plan snułem pajęczyną misterną,
Jak zmieniać tą obskurną masę?
Nabrzmieć formą, nadać krasę,
Rozczepić, pryzmatu barwą bezczelną.

Mosiężnym wzrokiem zastygłem,
Znieczulone wbijając źrenice,
Igłą, podżegałem jeszcze w aksamicie.
Próbowałem – pokonany poległem.
jesienna zabawa wiatrem 2007.10.05 23:31

wydrzeć z wiatru siłę głosu
procą celną świszcząc za horyzont
korkociągiem odwirować liście
spod konarów okradzionych drzew
uchylić kilka rondli kapeluszy
i polizać po łysinie kilka kapuścianych głów
powachlować drzwiami na wpółotwartymi
trzasnąć o futrynę szczęścia
i posłuchać drżenia wystraszonych szyb
zatańczyć oberka z tumanami kurzu
i z wróblami zabawić się w berka
zaliczyć kilka obrotów na karuzeli wiatraka
a ze strachem polnym wystraszyć robaka
odsapnąć chwilę w krecich labiryntach
by wystrzelić uśmiechem w obłoki
i już nie wracać latawcem tą samą trajektorią

Piosenka dla Alicji 2007.10.01 23:53
W myślach przemierzyłem nieznany szlak,
Szukałem szczęścia w zakątkach wielu.
Marzyłem często, by podbijać świat,
Szukałem nocą wyjścia z tunelu.

A świat płynie, od wiersza do wiersza,
Umyka czas na szukaniu rymu.
Alicjo, ty zawsze jesteś pierwsza
Od Warszawy po granice Rzymu.

Błąkałem po nieznanych krainach,
Oceanów zgłębiać chciałem moce,
Podziwiałem łąki na nizinach,
Lecz wciąż me serce było w kłopocie.

A świat płynie, od wiersza do wiersza,
Umyka czas na szukaniu rymu.
Alicjo ty zawsze jesteś pierwsza,
Od Warszawy po granice Rzymu.

Znalazłem przy Tobie miłości wir,
Poezją mą stałaś się w dzień i noc.
Dałaś mi muzykę łagodnych lir,
Poświęcić dla Ciebie chcę moją moc.

A świat płynie, od wiersza do wiersza,
Umyka czas na szukaniu rymu.
Alicjo ty zawsze jesteś pierwsza,
Od Warszawy po granice Rzymu.
Tak czy nie i ..... tak 2007.09.30 23:01
Nie wierzgaj mi tu powiekami,
Ani nie rób karuzeli w oczach
I tak Cię kocham.

Nie grymaś balonami policzków,
Ani nie noś złości na ustach,
I tak Cię ubóstwiam.

Nie figluj palcami na nosie,
Ani nie strasz w piersi gołębia,
I tak Cię uwielbiam.

Nie bądź mi tu ciuciubabką,
Ani nie wiś jak u nogawki szczenię,
I tak Cię nad wszystko cenię.
Banalnie niebanalne 2007.09.29 23:04

To, co dla oka niewidzialne,
Zamknięte lontem dynamitu,
Rozsadza pomysłów kopalnie,
Kradnie diamenty bez limitu.

To, co dla ucha niesłyszalne,
Otwarte pętlą szubienicy,
Zaciska iskierki werbalne,
Rozsiewa ziarnem jadowitym.

To, co dla serca niebanalne,
Ukryte, przed zadaniem rany.
Miłości szczyptą osiągalne,
Okruchem szczęścia niezbadanym.

Tajemnica księżyca 2007.09.24 05:16
Dawniej księżyc w sobie coś ukrywał,
Lecz poszła w kosmos inicjatywa.
Z nożem do gardła przyłożonym,
Każdy do cienia jest obnażony.

Dawniej księżyc był nieodgadniony,
Lecz człowiek nie chciał być uciśniony,
A dzisiaj, chociaż z pętlą na szyi
Pięści zaciska i szuka chryi.

Dawniej księżyc był dla romantycznych,
Lecz nieprzerwano żądzy zdobywczych,
Więc dzisiaj ktoś moje myśli zabił,
Wyssał sen, że nawet nie krwawi.

Dawniej księżyc był enigmatyczny,
Pokusą dla przeżyć traumatycznych.
Po parapecie do mnie przychodzi,
By mu nikt więcej nożem nie groził.
o palcach 2007.09.23 10:41

nadpobudliwe palce mam
zakazany owoc
lubieżnie dotykać nimi chcę
stukać w klawisze
czarno białe
nienastrojonego fortepianu

wylać na płótno kilka farb
i rozmasować je kciukami
ze wskazującym jak z kompasem
obierać ścieżki
środkowemu dam odpocząć dziś
za nim zacznie stać na baczność
serdeczny schowam
lub jak dzikiej gęsi
założę mu obrączkę
a tym małym niepozornym
podrapię się po myślach
i nigdy nie pozwolę
by pukał mnie po czole

kiedy zbiorę je wszystkie
do kupy razem
będę bił brawo
jak publiczności błazen

nadpobudliwe palce mam
zakazany owoc
obrać nimi chcę ze skóry

ucieszą się ręce 2007.09.21 21:24

stanąłem na progu powieki
zatrzymując piersią rozpędzony sen
przytuliłem zmarszczoną poduszkę do skroni
gładząc wierzchem dłoni
niewidzialne kanty koszmaru

ucieszą się ręce
gdy z kącików ust
odsunie się mara

między bielą a czernią 2007.09.20 22:30

pokryta infrastrukturą popiołu
paleta malarza
zapomniała o cnocie płótna
pomiędzy czernią a bielą
ludzie w kolejkach stoją
po wszystkie odcienie szarości
od brudnej bieli po bladą czerń
snuje się epileptyczny smog

gdy z wnętrza zasłony dymnej
obudzi mnie kaszel słowika
przytulę się do masztu latarni
odpłynę drogą mleczną
na skraj czarnej dziury
by uchwycić ostatni blask
odlatującego warkocza komety

Ach te kobiety :> 2007.09.19 23:09
Choćbym postawił veto,
Jesteś natchnieniem – kobieto
I dla poety to temat,
Napisać o niej poemat.

Kobieta, ponoć puch marny,
To żywot z nią jest figlarny
I wiedział Szatan, co czyni,
Dał nam powabu mistrzyni.

Wiele jest kwiatów w ogrodach
Jak białogłowy uroda.
Nie mało też słów na świecie,
By prawić miłość kobiecie.

Chcę przyozdobić wawrzynem,
Nutą, słowami i czynem,
Wszystkie uroki niewiasty,
By na niebie zbladły gwiazdy.

Kto tylko zechce mnie wstrzymać,
Na pojedynek wyzywam,
By wszelkich bronić, kobiet cnót
I niech mi pomoże w tym Bóg.
NIECODZIENNE DROBNE OGŁOSZENIA 2007.09.17 21:51


Przyjmę wszystkie odrzucone propozycje
Obiecuję dalej je ignorować

Przygarnę wszystkie nieszczęśliwe łzy
W celu podlewania ogrodu nadziei

Odkupię jedną iskrę talentu
Za ostatnie tchnienie piórem

Wypożyczę niesprawdzone wizje
W zamian za wczorajszą nadzieję

Oddam nadmiar miłości
W gładkie dłonie perwersji

Wymienię myśli nadwagę
Na szczyptę czyśćcowego spokoju
Tango 2007.09.10 13:28

Zatańcz ze mną, zatańcz tango,
Pląs miłości – z przytulaniem,
Taniec nasz na pożądanie,
Chcę zatańczyć go z powagą.

W mętnej niekończącej się zabawie,
Chodź, poprowadzę cię po trawie.
Rankiem rozbudzimy krople rosy,
Słońcu obmyjemy senne oczy.
Wszystkim ptakom rozpostrzemy pióra,
Potem chwilę odpoczniemy w chmurach.

Zatańcz ze mną, zatańcz tango,
Pląs miłości – z przytulaniem,
Taniec nasz na pożądanie,
Chcę zatańczyć go z powagą.

Wiem, że to nie czas na pożegnanie,
Zatańcz ze mną jeszcze na polanie,
Dotrzymaj kroku w tym tańcu słodkim,
Pośród topól i dębów wysokich.
Zatańczmy niech zawiruje nam świat,
Niech jeszcze raz włosy rozwieje wiatr.

Zatańcz ze mną, zatańcz tango,
Pląs miłości – z przytulaniem,
Taniec nasz na pożądanie,
Chcę zatańczyć go z powagą.

Gdy księżyc niebo utka gwiazdami,
Jeszcze raz musnąć chcę cię ustami.
Na twym policzku poczuć smak malin,
Jeszcze raz opleść ramieniem w talii.
Porwać do tanga ostatnim tchnieniem,
By móc wspominać je z rozrzewnieniem.

Zatańcz ze mną, zatańcz tango,
Pląs miłości – z przytulaniem,
Taniec przed dnia pożegnaniem,
Nim zaśniemy razem nago.

MÓC SPOJRZEĆ W LUSTRO 2007.09.05 22:21


Mijają cię szybkie dni,
Biegnąc do historii drzwi.
A ty wciąż na skrzydłach lot,
Do przodu nigdy w tył zwrot.

Na naciągniętej gumie
Nerwowo trzymasz uśmiech.
Aureolę pogardy
Zakładasz od parady.

Łokcie w ruch, sierpowym cios,
Dumą zakrwawiony nos.
Co dzień tańczysz na linie,
Zwycięstwa topisz w winie.

Egoizm to życia styl,
W którym najchętniej byś żył.
Prawda i miłość to grzech.
Potrafisz zliczyć do trzech.

Z mamony ustawiasz mur,
Wokół spazmatyczny chór.
Klaka i najtańszy blichtr
Mają zawieźć cię na szczyt.

Dni zezowatej glorii
Odejdą do historii
I już, nie będzie jutra.
Zostaniesz ty i lustra.

z poezją mógłbym..... 2007.09.04 21:25
chciałbym tak raz stanąć piętami
na parapecie moich marzeń
odchylić głowę rozwartym kątem
zanurzyć nozdrza w woń poezji

ten jeden raz wesprzeć łokieć
na klamce drzwi fantazji
ucałować szarmancko dłoń Erato
zatańczyć tango z jej siostrami

pożeglować wersów falą
na brzegu rymów stanąć
owinąć się korą białej metafory
tak tak poezjo
                       z tobą chciałbym wiele razy
NIE ROZUMIEM NOWOCZESNEJ POEZJI 2007.09.02 22:06

PO WIZYCIE NA PORTALU POEZJA POLSKA

gdyby słowa mogły stać się ciałem
ale żadnej w was charyzmy poeci chałturnicy
nie przymieracie za kawałek chleba

szponami wbity w sufit chmury
zwisam tęsknotą w dół
patrząc na rozsypane okruchy alfabetów

gdyby słowa stały się ciałem
pachnącym świeżym bochnem
umarłbym od przejedzenia metaforą

rozpłynę się resztką niedojedzonego słowa
w ustach żądnych namiętności grafomanów

zostanę kolcem cierniem drzazgą
bo albo wy albo ja nic nie rozumiem

czekając na sen 2007.08.28 20:03
wsłuchiwałem się w dźwięki niemej ciszy
wpatrzony w aksamitny komin nocy
widziałem jak wyskakują z niego gwiazdy
myśli moje krążyły lekkim puchem
a powieki czekały na siłę grawitacji
marząc, że ktoś je ściągnie za sznurki rzęs

minuty
          spadały 
                       ziarenkami
                                         piasku
                                                   w klepsydrze

gwiazdy pewnie bawiły się w chowanego
a księżyc przysnął na blaszanym dachu
sen zabłądził gdzieś w gęstwinie nocy
nie pozostawił nikt mu drogowskazu

minuty
          spadały
                      ziarenkami
                                        piasku
                                                  bezszelestnie

aż blady świt wytoczył swoje działa
strzelając pianiem koguta
poderwał wszystkie zastygnięte wróble
i spłoszył moje myśli
CZYM SA MOJE WIERSZE? 2007.08.27 16:20


Zeszytem pokreślonym, nerwowo zapisanym?
Wymiętym słowem, gazety makulaturowej?
Resztką tapet oberwanych ze zmurszałej ściany?
Strzępem papieru z szarej rolki toaletowej?

Nożem rzeźnika, straszącym niewinną owieczkę?
W ogrodzie róż i stokrotek, zardzewiałą kosą?
Kroplą goryczy, zatruwającą wina beczkę?
Złamanym piórem, bazgrzącym atramentu rosą?

Warczeniem obudzonego ze snu psa wściekłego?
Krakaniem czarnej, znienawidzonej, nocnej wrony?
Rykiem słonia dla melomana operowego?
Wrzaskiem niemego, urojeniami zachwaszczone? 

                                                                                                          Przepraszam Cię Poezjo

deszczowe ptaki 2007.08.24 13:10

w zapomnianych miasteczkach
opadły tynki z serc
nikt nie wyłoży grosza
na szczere pokrzepienie

deszczowe ptaki
snują się zaplutymi ulicami
obmywając rany na sumieniu
w kolejnych toastach
brzęczących musztardówek

spod rynny na deszcz
w skrzydłach niosą serca
by fałszywą łzą obmyć
roztrwonioną młodość

deszczowe ptaki
wzbijają się niedoścignione
ponad obłokami dymu z papierosów
by potykając się zaplutymi ulicami
nie wracać do gniazd

kolec róży 2007.08.22 23:14

zamiast pąsowego kwiatu
kolec róży między nami
o jakieś bla bla bla
dziwna ta nasza róża
ty czujesz się niedowartościowana
a ja o miłości piszę godzinami słów
znowu obrywasz zazdrości kolec
rysujesz nim tak od niechcenia
kontur serca na mej duszy
chociaż Amor nie żałuje strzał
to przepraszać muszę znowu łzami
niech już opadną wszystkie ciernie

zanurzymy białe kielichy róż
w pąsowych kroplach miłości

magia wieczoru 2007.08.19 21:56

a gdy tak siedzisz przy mnie wieczorami

krople twoich słów spadają na mnie
ogród serca nie może nasycić się nimi
chłonie każdą barwę głosu
snującą się nitkami babiego lata

a gdy tak siedzisz przy mnie wieczorami

milczenie twoje ogrzewa flirtownymi oczami
rzeki żył wzbierają do powodzi
zatapiam się w twoim spojrzeniu
spływam jednym oddechem na dno

i gdy tak siedzisz przy mnie wieczorami

noc nie jest czarniejsza od piekła
gwiazdy są jak rozsiane ziarna słońca
księżyc zawstydzony ukrył się za sierpem
a ja znajduję ukojenie w pocałunkach twoich rzęs

chmury 2007.08.17 23:01


rozpościerają się łagodną wyobraźnią
płyną lekko i zwiewnie
majestatycznymi żaglowcami
płynę z nimi marzeniami
lecą delikatnym kluczem ptaków
szeroko rozpostartymi
pierzastymi obłokami
lecę z nimi pragnieniami
gromadzą się gęstwiną jeżynowych krzewów
opadając pojedynczo
kroplami cierpkich jagód
kryję się pod parasolem wiary
odchodzą bezszelestnym mrugnięciem powieki
w akordach ciszy
poplątanymi sznurówkami
tańczę w parze z nadzieją

Chory na miłość 2007.08.14 23:53
Gdy dopadają mnie nostalgii chwile,
Przychodzisz w sukni utkanej marzeniami
A w głowie kolorowe tańczą mi motyle
Barwami tęczy, pachnące migdałami.

Gdy wschodzi księżyc i zapadają me powieki,
Co noc, całujesz mnie płatkami róż.
Zamykam je w pamięci swej na wieki,
By nigdy nie pokrył ich szarości kurz.

Gdy świt wykrada ostatni słodki sen,
Drżącą ręką otwieram ciężkie wieko,
By przez chwilę mieć, choć jeszcze jeden,
Które skrywa złudnych marzeń biblioteka.

Gdybym tak mógł się nie obudzić
Z tej ciepłej, metafizycznej metafory,
Przy tobie w obłędzie wciąż się łudzić
I na miłość, być permanentnie chory.
reflaksja 2007.08.12 22:49

przemieliłem swoje życie
przez maszynę pracoholizmu
rozdrobniłem
benedyktyńską dokładnością
na sekundy tęsknot
niedoścignione chwile wytchnień
malowane kolorami odpoczynku
chwilami tylko trzymam ręce w kieszeni
a zmysły karmię ponad chmurami
i już wiem
że nie zaznam odpoczynku
bo to taniec z białą damą

Znowu coś o morzu 2007.08.09 22:13
W melodii szumiącego morza,
Nie odnajdziesz do tańca zachęty,
Ani też rytmiki, jaką ma polka hoża,
Ale rozbudzi w głowie umysł śnięty.

W obrazie biało turkusowych fal,
Nie zobaczysz wielkomiejskich barw,
Ani wiejskich kolorowych pól,
Ale ukoi chłodem rozpalony nerw.

W smaku morskich fal hosanny,
Nie poczujesz nic wyzywającego,
Ani furii zmysłów zachłannych,
Ale złagodzi ból serca tęskniącego.
Wspólny spacer 2007.08.07 22:43
Morską plażą długi spacer,
Promykiem słońca zachodu.
W twoje oczy ciągle patrzę
I nie widzę cienia chłodu.

Przytuleni marzeniami,
Układamy dalsze plany.
Za plecami zostawiamy
Życia blizny oraz rany.

Przytuleni tak do siebie,
Czule sobie coś szepczemy,
Że mnie kochasz a ja ciebie,
Nigdy się nie rozstaniemy.

Wzdłuż fal morskich, gęstym piachem,
Wspólną drogą aż do końca.
Za horyzont – ciągle razem,
Po ostatni promyk słońca.
Płynąć 2007.08.06 00:15
Płaczą chmury, płyną chmury,
Płynie życia czas.
Raz pod górę a raz z góry,
Nie rozpieszcza nas.
Płyną chmury i obłoki,
Płynie z nami los,
Raz po prostej, raz na boki
Czasem dając w nos.

Nie dajmy, by w zaklęty krąg,
Zamknąć serca bieg.
Nie dajmy się, by zniósł nas prąd,
Na skalisty brzeg.

Płyną chmury na nich słońce,
By osuszyć łzy.
Zasiać kwiaty chcę na łące,
Po, której stąpasz ty.
Na obłoku, więc odpłyńmy
Razem ty i ja.
Miłość naszą zabierzemy,
Skarbem będzie nam.

Nie dajmy, by w zaklęty krąg
Zamknąć serca bieg.
Nie dajmy się, by zniósł nas prąd
Na skalisty brzeg.

Wyznaczając drogę szczęściu,
Ominiemy szlam.
Jeśli szczere twoje chęci,
Tobie serce dam.
W żagle wiatrom mocnym dęciem
Pozwolimy wiać.
Niechaj sterem na okręcie,
Będą serca dwa.

Nie dajmy, by w zaklęty krąg
Zamknąć serca bieg.
Nie dajmy się, by zniósł nas prąd
Na skalisty brzeg.
morska melancholia 2007.08.05 14:04

w miejscu gdzie lazur nieba
przytula do siebie turkusowe morze
wschodzi iskrami miłości słońce bursztynowe
bursztyn złoci się w tle lazuru
gdy turkus głaszcze go falami

srebrzystobiałe góry chmur płyną
kołyszą bursztyn na tle lazuru
i przeglądają się w turkusowym lustrze
a turkus głaszcze falami lazur
jakby chciał odgonić srebrzystobiały ciężar
i nasycić się bursztynem

bursztyn wszedł na złocisty piach
i kroczy pośród tęsknoty plaży
turkus głaszcze stopy bursztynowe
a lazur zaplata mu złociste warkocze

lazur przytula do siebie turkus
a turkus nadal głaszcze melancholią fal
bursztyn pochylił swe warkocze
zatopił je w szkarłacie horyzontu
i pocałunku na dobranoc

Obrazki z plaży :) 2007.08.04 14:13
Zjechał tłumek by się prażyć
Na piaszczystej morskiej plaży.
Ogrom ludzi się tu zbiera,
Każdy szybko się rozbiera.

Parawany rozwijają,
Koce zgrabnie układają,
Rozkładają swe leżaki,
Prowiant świeży i bukłaki.

W dobrze umoszczonych gniazdach
Leży pan i jego „gwiazda”,
Złoty promyk słońca chłoną,
W żarze z nieba razem toną.

Zgraja dzieci nad brzeg bieży.
Każdy facet mięśnie pręży,
Rychło wciąga „półkę piwną”,
By spodobać się dziewczynom.

Chłopcy panny kokietują,
Tatuaże pokazują
A dziewczynom w strojach toples,
Biusty roszą morskie krople.

Chętnych wielu do swawoli,
Do pływania w morskiej toni,
Na skuterach, materacach,
W pław na brzuchu i na plecach.

Lepią dzieci z piachu babki,
Zaś dorośli robią fotki.
Słońce praży ciała zdrowe,
Tętni życie kolorowe.

Odpoczywa lud beztrosko,
Mówiąc krótko jest im bosko.
Nie ma długo, co tłumaczyć,
Nabierają sił do pracy.
Kłopoty poety 2007.07.22 22:52

Trudne dziś miałem wybory.
Oj, dylemat całkiem spory.
Spokojne wiersza pisanie,
Czy swobodne oddychanie?

Na dworze straszna spiekota,
Pod dachem gęsta duchota.
Myślałem o arcydziełku
Przy zapalonym światełku.

Lecz przez okno ledwo uchylone,
Wpadały komary niezliczone,
Na moją zgubę ani Pegaza.

Szybciutko, więc minęła ekstaza
A na pamiątkę mi pozostało,
Od ukąszenia bąbli nie mało.
Szczególne zamówienie 2007.07.12 21:40

Zwracam się wprost do Ciebie Panie,
Gdyż mam osobliwe zapotrzebowanie.
Powiem wprost i szczerze,
I bardzo głęboko w to wierzę,
Że zwracam się do odpowiedniej osoby,
Bo tylko Ty możesz to zrobić.
Choć wiem, że dałeś nam wolną wolę
I każdy ma do popisu pole,
To mam do Ciebie szczególne zamówienie:
Na miłość, szczerość i przebaczenie.
Siedzisz u góry na tronie w niebie
I widzisz, że nie jeden człowiek w potrzebie.
Panie, masz ku temu predyspozycje
By wydać tu i tam dyspozycje.
Wystarczy, że pociągniesz za sznurki
A wszelkie łaski potoczą się z górki
Zwracam się, więc do Ciebie, Panie.
Po cichutku, gdyż donośne wołanie
Wielu ludziom już zdarło
Od rozpaczliwego krzyku gardło.
Szepczę Panie bardzo nieśmiało
I skromnie myślę, aby Ci się zechciało.
Miłość i szczerość mógłbyś pobudzić,
To wielki dar byłby dla ludzi,
A przebaczenie za wszelkie winy,
Popłynęłoby z serc jak lawiny.
Przy tym, trosk wielu Panie,
Pozbyłbyś się, jak na zawołanie
A ludziom ułatwiłbyś znacznie życie.
Tak sobie o tym marzę skrycie
I wszystko mi jedno, w jakim kraju,
Przez chwilę chciałby się poczuć jak w raju.
Panie, masz, więc we mnie sprzymierzeńca,
By zamówienie zrealizować do końca.

Pociąg życie 2007.07.08 22:22

Pociągiem życia podróżujemy,
Na różnych stacjach przystajemy.
Ludzie wsiadają i wysiadają
Do naszego przedziału zaglądają.
Na kilka chwil się przysiadają
Lub na dłużej z nami zostają.
A pociąg po szynach się toczy,
Od święta i dzień roboczy.
Toczy się pociąg przez życie,
Stanie na stacji „Pożalmy się skrycie”
I rusza w podróż przez szarość dnia.
Stanie, gdy będzie pora odpowiednia
Na stacji „Radujmy się otwarcie”,
By ruszyć na nowych dróg przetarcie.
Jedziemy a z nami nie jeden gość.
A tu wyłania się stacja „Samotność”,
Nie chcemy tu gościć zbyt długo,
Tu dzień wyznaczony szarugą.
I pociąg toczy się od nowa,
Jak po niebie gwiezdna Supernowa.
Zwalnia to znów się rozpędza,
Mijając stacje „Bogactwo” i „Nędza”.
I toczy się, toczy przez życie,
Raz masz nie dobór a raz nadużycie,
Raz da nam smutek a raz rozśmieszy,
Ciągnie wagony i ciągle się spieszy.
To na dół, to w górę, po łuku i wprost,
Przez „Żal” i „Miłość”, i krajobraz trosk.
Na każdej stacji bilety rozdaje,
Na kolejnych dni dróg rozstaje.
Koleje losów, jak zwrotnice zmienia,
By zrobić rachunek sumienia
Na naszej stacji „Życia koniec”.
Odczepią wagonik na ustronie
I znowu się pociąg potoczy
W święta i dzień roboczy.

Śniadanie z flirtem w tle. 2007.07.03 21:37

Ja do Pani na śniadanie
Dzisiaj przyjdę z flirtowaniem.
Bukiet pocałunków złożę w progu
A na talerz serce miast twarogu.
W oczy śmiało będę zerkać,
Aż nie zacznie Pani ćwierkać,
Swą etiudę o poranku,
O szlachetnym Swoim wianku.
O czystości mych zamiarów
Pragniesz myśleć bez morałów.
A na deser proszę Pani,
Płatki róż przy fortepianie,
Kilka nutek mlecznej drogi,
By się wprawić w nastrój błogi.
Noc czas zamknąć w czarnej kawie.
Niechaj dziś się dziwi gawiedź,
Że u Pani, proszę Pani,
Serce łatwo można zranić.
Bo w tej, poetyckiej duszy
Tylko piękno może wzruszyć.
Kto nie może tego pojąć,
Nie jest godzien nóg twych objąć.
Resztę osłonimy mgiełką tajemnicy,
Aby gawiedź, proszę Pani z okolicy
Jeszcze bardziej się dziwiła,
Żeby Pani, właśnie Pani zazdrościła.
A ja będę opowiadał w okolicach
O skromności Twego lica.
O Twym sercu szczerozłotym
I pogardzie dla miernoty.
Czas zakończyć flirtowanie,
Więc całuję dłoń na pożegnanie.
Z myślą, że do Pani jeszcze zajrzę
I melancholie Twą rozjaśnię.

Moje pisanie 2007.07.01 23:22
Myśli rozczochrane
Z czasem pozbierane.
W kostkę układane,
Rymem zapisane.

Wierszem otulony,
Gwiazdami natchniony,
Piszę roztargniony,
Jak niedoświadczony.

Sklejone marzenia,
Złudnego pragnienia.
Wciąż do dogonienia
Sens mego istnienia.

Szeptanie, szemranie,
Powolne stąpanie
Aż po zadyszanie,
Mych wierszy pisanie.

Wieczorna dyskusja,
Transowa perkusja,
Mych zdań ewolucja
To nie rewolucja.

Raz smutek się ciska,
To radość wytryska,
Liryzm nie igrzyska,
Poezja jak kołyska.

Myśli rozczochrane
Z czasem pozbierane.
W kostkę układane,
Rymem zapisane.
ptaki jak myśli 2007.06.29 22:57

krążą myśli po głowie
wirują pojedynczo
lub stadem ptaków kolorowych
szybują w aerodynamicznych bolidach
pokonują barwne przestrzenie
między szarymi komórkami
wznoszą się wysoko
ponad wszelkimi pułapami
by zacząć nurkować
w otchłań niezdobytą
zmęczone przysiadają
na gałązkach krzewów nerwowych
muskając je delikatnie ostrym dziobem
rozbudzają zamyślone pąki róż
nasycone eliksirem
gotowe do dalszej drogi
pojedynczymi wzbijają się wersami
tworzą liczne klucze wierszy

Lepiej niż Romeo i Julia 2007.06.28 22:39

chodź i przytul mnie
bo moja miłość zmarzła
powiało chłodem
od bieguna aż po równik
przytul się ciepłym szeptem
popieść moje ucho czułym słowem
moje zepsute myśli
weź w delikatne dłonie
zrób z nich jaskółkę
i wypuść niech odlecą z wiatrem
na moich oczach
wymaluj szminką uśmiech
bym mógł cieszyć się podwójnie
i zatańczyć rytualny taniec godowy
uderz sercem o serce moje
jak życiodajnym krzesiwem
zabłysną iskry
jak gwiazdy nocą ciemną
blady księżyc obleje się rumieńcem
a Romeo i Julia przy nas zbledną

Samotny jak księżyc 2007.06.25 23:39
Ubrany w błękitną koszulę nieba,
Stąpa księżyc po dachu zamyślony.
W czarnym fraku skrojonym jak trzeba,
Idąc powoli i w zadumie szuka żony.

Czarne jak noc koty z zachwytu mruczą,
Na widok tak eleganckiego dżentelmena.
W jego poświacie na opuszkach kroczą,
By nie rozproszyć jego zamyślenia.

Idzie dumny sprężystym krokiem,
Zagląda do okien, zerka w kominy.
Mijają dni, miesiące, rok za rokiem,
Wciąż samotny, szukający dziewczyny.
Wiersz nie lenia 2007.06.22 22:34
Apatia trzyma ręce moje
Pozakręcane w myśli zwoje.
To ona gwiżdże sobie na mnie
I nic nie robić chcę dokładnie.

Najdokładniej nic nie robić chcę,
W głębi kieszeni trzymam ręce.
Nostalgicznie w sufit zerkam
I tak na zbawienie świata czekam.

Siedzę sztywno, nic nie robię,
Pustka się kołacze w głowie.
Siedzę sztywno patrzę w ściany,
Obraz widzę rozmazany.

Chętnie chciałby się położyć
Lecz wysiłek muszę włożyć,
Może ktoś, by mi w tym pomógł,
Bym z wysiłku nie zaniemógł.

Nie myśl, że ja jestem leniem,
Tak zmęczyłem się myśleniem.
Na ciąg dalszy nie mam siły,
Dokończ wiersz, kolego miły.
W dniu imienin Alicji 2007.06.21 22:47
Alusie, te nasze jedyne Alusie,
Czasem kapryszą troszeczkę
Tak dla kokieterii, rozumie się
I wciąż podnoszą życia poprzeczkę

Alutki, te nasze wspaniałe Alutki,
Od święta i w dzień powszedni
Towarzyszkami na radość i smutki,
Nie bądźmy dla nich obojętni.

Alicje, te nasze kochane Alicje,
Nie lubią za nic samotności,
Chętnie wchodzą w koalicję
Pragnień, szczęścia i miłości.
W poszukiwaniu sedna 2007.06.20 21:22
Zjechałem ciasną myślą w dół
Na serca mego samo dno,
Gdzie nikt nie bywał jeszcze tu,
By znaleźć istnienia sedno.

Przebijałem się przez czeluść
Kolorów, barw i melanży,
Korytarzy krętych wielu,
Gdzie myślałbyś, że tam straszy.

W swojej pyszałkowatości,
Przebyłbym czeluść szalony.
I potknąłem się w ciemności,
W pustkę zakląłem wzburzony.

Światło z iskrzącego oka
Wąską smużką przyświecało.
W ciemnej dali, gdzie zatoka,
Małe ziarnko spoczywało.

Ziarenko ziaren, pierwsze tchnienie
Zaranie, początek początków.
To z niego kiełkuje istnienie,
Według nieznanego porządku.
Co by tu jeszcze zrobić? 2007.06.19 22:50
Poszperam trochę w twoich myślach,
Może nie spotka mnie żaden krach,
Może nie przepadnę gdzieś na dnie,
Może nie będzie tam bezludnie.

Pogmeram trochę w twojej duszy,
Być może jeszcze coś mnie wzruszy,
Być może odnajdę jakiś szlak,
Być może serca archipelag.

Zakręcę twoją szczęścia karuzelą,
Tak, aby jeszcze przed niedzielą,
Tak, aby jeszcze dzisiaj może,
Tak, aby razem z Tobą Boże.

Zamieszam w twoim życiu, co zostało,
By jeszcze razem nam się chciało,
By jeszcze zmora nam nie wlazła,
By jeszcze miłość nam nie zgasła.

Rozmazane smutki 2007.06.15 23:52

Spod pióra lecą czarne muchy śnięte,
Rozbijają się kleksem na karcie papieru,
Rozmazuję się, kroplą deszczu ciśnięte.
Utrwalam je z lekka smużką lakieru.

Niepotrzebne nikomu takie okazy
Nawlekam na ostre szpilki cierpienia,
Jak w iluzjonie czarno białe obrazy.
Czekam aż odejdą w krainę złudzenia.

Zdejmę dziś okulary przeciwsłoneczne,
Z oczodołów łza goryczy wypłynie.
Cienką stróżką na bicia serce wieczne,
Iskrą wrzącego wulkanu spłynie.

Schowam lepkie szczęścia cukierki,
Jak złudzenie o życiu w komforcie.
I zerknę z ukosa czy ktoś nie gra w bierki
Kryształem cnót i rozmazanym życiem.

2007.06.15 23:50
marzenie w basenie 2007.06.13 22:00
Z nieba się sączył żar,
Pot po plecach ściekał,
Cóż to był za koszmar,
Mózg mi się przypiekał.

Z podnieconą głową,
Rozedrganym torsem,
Daję na to słowo,
Chciałem zostać morsem.

Całe moje chcenie
Latem obmyśliłem,
Gdy na dnie w basenie
Z miotełką czyściłem.

Myślałem wkurzony,
Och, jakby się przydał
Lekki mróz grudniowy,
Bym w przeremblu pływał.

Wtem prysło marzenie,
By rozkuwać lody.
Synek wylał na mnie
Kubeł zimnej wody.
Taka sobie piosenka:) o miłości 2007.06.11 23:02
Ty kochasz mnie
Widzę to w twych oczach,
Ty kochasz mnie
A miłość twa ochocza,
Ty kochasz mnie
Od świtu aż po noc,
Ty kochasz mnie
I zawsze ze mną bądź,

W twych modrych oczach widzę radości smak,
Nieoszlifowanego diamentu blask.
W czule szepczących ustach wiatr oniemiał
I usłyszałem jak słowik zaśpiewał:


Ty kochasz mnie
Widzę to w twych oczach,
Ty kochasz mnie
A miłość twa ochocza,
Ty kochasz mnie
Od świtu aż po noc,
Ty kochasz mnie
I zawsze ze mną bądź,

Twe myśli wokół mnie walcem wirują,
Barwne pejzaże uczucia malują.
Dłonie twe pieszczą złocisty szczęścia kłos,
Z natchnionej piersi płynie miłości głos:

Ty kochasz mnie
Widzę to w twych oczach,
Ty kochasz mnie
A miłość twa ochocza,
Ty kochasz mnie
Od świtu aż po noc,
Ty kochasz mnie
I zawsze ze mną bądź,
na szczęście chcieliśmy razem 2007.06.07 23:13

już umierałem
już prawie pogodziłem się
że moje życie to światy dwa
w jednym ja a w drugim jesteś ty
muzyka do której tańczyliśmy
nawet echem się nie odbijała
a „Słoneczniki” van Gogha
wyblakły jak kora brzozy

już umierałem
a miłość nasza razem ze mną
już po dwóch stronach rzeki szliśmy
naszą towarzyszka obojętność była
i przyszła burza z piorunami
przemoczeni drapieżnością
pod jednym parasolem stanęliśmy

uchyliłaś drzwi do mojej skorupy
i wpadła subtelna promienia nić
pomału zaczęliśmy ją zwijać w kłębek
a niebo spadło nam na serca

Wyznanie 2007.06.06 21:19

Kocham cię przecież to widzisz,
Twoje oczy kasztanowe,
Jak czasem pod nimi wyśnisz
Sny misternie mozaikowe.

Kocham cię przecież o tym wiesz,
Twoje serce migdałowe,
Jak do niego czasem mówię
Wybaczać wszystko gotowe.

Kocham cię przecież to czujesz,
Twoją myślą zatroskaną,
Jak czasem to sugerujesz
Koisz miłość skołataną. 

                        DLA MOJEJ UKOCHANEJ ŻONY

diament zagubionych serc 2007.06.05 23:21

tęsknota podniecenia a obowiązków kamienie
rutyna pożycia a romantyczny sen
czy pokonamy ciemność czeluści
i ujrzymy mieniącą jaskrawość uniesień
żar wspomnień a chłód przyzwyczajenia
ciężar życia a gwiazda nie odkryta
czy popłyniemy gęstą mleczna drogą
do krainy szczęścia na opoce
mozaika melancholii a szarość współżycia
kajdany codzienności a ulotny promyk słońca
czy jeszcze rozgonimy chmury wiszące
by zatańczyć w wiosennym melanżu miłości

chodzimy narkotycznie wpatrzeni
w przestworzach szukamy recepty
na ciernistą górę pytań

diament leży pokornie kamykiem
pomiędzy dwoma sercami
posiąść go można tylko mocą
dwóch kompromisów

aura miłości 2007.05.31 22:07

z chmury życia
kolejne dni wciąż spadają
z kalendarza kropelkami deszczu
w koronie z chmur chcę stać
i przytulać wszystkie krople
bo w każdej z nich ciebie odnajduję
wiatr scenarzysta losu
nieprzewidywalny i hulaszczy
zrywa z drzewa kartki kalendarza
z rozpostartymi ramionami
wyłapuję liście kolorowe
by na każdym z nich
słońca promykiem opisać
nasz tęczowy most miłości

Napisany razem z córką na potrzeby szkolne :> 2007.05.30 00:06
NOLI ME TANGERE
MÓWIŁEŚ DO MNIE PANIE

Stała Maria przed grobem Pana
A z oczu Jej złote łzy płynęły
Wrócili Piotr z Janem-Ona była sama
Nie było Pana tylko płótna leżały

Nachyliła się nad grobem obolała
A tam dwaj anieli w bieli stali
Na ich widok cała struchlała
Lecz oni Ją ze spokojem powitali

Nisko przybyszom pokłon oddała
Serce Jej jednak w piersi skołatane
Wzrokiem o Pana wymownie pytała
Nagle poczuła ciepło nieoczekiwane

Za plecami głos dziwny usłyszała
Odwróciła Swe lazurowe oczy
I dłoń nad oczami przykładała
By dostrzec kto do Niej kroczy

Maria nie od razu Jezusa poznała
Odezwał się do Niej w te słowa:
„Czemuż Twoja dusza struchlała?
I przed Twym panem głęboko się chowa?”

„Rabbi mój Panie wybacz mi ten stan”
Do stóp Jego rzuciła się z pocałunkami
„Noli me tangeri” stanowczo powiedział Pan
„Muszę do Mego Ojca pójść przed aniołami”

Ze łzami w lazurze oczu, Pana odstąpiła
Były to jednak błyszczące perły radości
„Widziałam mego Pana” światu obwieściła
Niech w każdym sercu taka radość zagości.
Pytanie o sens 2007.05.29 00:03

gdy myśli szepczą
a ręka nie chce trzymać pióra
to poco ten nieskalany zeszyt
gdy myśli krzyczą
a usta nie chcą mówić
to poco ten błyszczący dyktafon
gdy myśli zrobią się nabrzmiałe
a nie znajdą pola do zasiewu
to poco komu mądry poeta

nie zmarnuj reszty czasu 2007.05.25 22:56

wyszczerz kły
i warknij na zły życia los
zadepcz smutki
zanim zegary odmierzą
śniegu płatki na skroniach
naostrz pazury
i bierz w garść ile się da
zachłyśnij się życiem
zanim klepsydra zostawi
pod oczami półksiężyce

konflikt prawno miłosny 2007.05.24 22:07
Czy mnie kochasz nie pytałem?
Nie złożyłem też podania,
Procedury ominąłem,
A także organ ścigania.

Zaniechałem zezwolenia,
Nie uiściłem też opłaty,
Teraz czekam z serca drżeniem
Na miłosne tarapaty.

Skrupulatnie i dokładnie,
Chcę odpowiedź szybko dostać.
Jaki wyrok dziś zapadnie?
„Skazanym na miłość zostać!”
wolność słowa i myśli 2007.05.23 23:34
Zasztyletować słowo pragnące wolności,
Zdolne postawić górę do dołu szczytem.
Zaszlachtować je krwistym mięsotokiem złości,
Bo nie uniosło się motłochu zachwytem?

Zamordować ulotną myśl niepokorną,
Świetlistego promyka, pyłu gwiezdnego.
Stłamsić myśl skrzydlatą do wszystkiego zdolną,
Bo nie ubiera szaty króla modnego?

Nie dam się stłamsić klekotaniu czarnych bocianów,
Wcisnąć w szczęki imadła, zazdrością pałających.
Nie dam się zaszczuć drwinie czerwonych pawianów,
Wmówić nienawiść do bliźnich mnie kochających.

I kiedy słowo zabrzmi struny dotykiem,
Cisnę pawianom pod nogi jak kłody.
A kiedy myśl zacznie uwierać kamykiem,
Jak granat bez zawleczki rzucę między dzioby.
Czarno zielony anioł 2007.05.20 12:54
Czarny anioł połamał skrzydła o moje łóżko,
Zrozpaczony i zmęczony schował łzy pod poduszką.
Przez cały dzień czesałem pióra potargane,
Przytulałem do siebie jego nerwy stargane.

Kiedy ze sobą już się oswoiliśmy,
Parkową aleją na spacer poszliśmy.
Wzdłuż fal skrzekliwie krzyczących mew,
Jeszcze przez chwilę wspominał anielski śpiew.

Resztę łez powiesiliśmy na wierzbie,
By je przechowała, gdyby był w potrzebie.
Zostawiliśmy iwę opłakującą czarne anioły,
Poszliśmy, od tej pory jest zawsze wesoły.

Pochowaliśmy ziemistą czerń żałobną,
Wybrał drogę przez tęczę pogodną.
W zielonym mu teraz najbardziej do twarzy,
W nadziei uskrzydloną miłość wymarzył.
Niebo, słońce, serce i ty :) 2007.05.18 22:08
Niebo przecieka mi dziś przez palce.
Słońce poszło chyba gdzieś na spacer,.
Może w Szwecji na północy topi lód,
Lub ogrzewa twego serca chłód?

Niebo zimny prysznic dzisiaj bierze,
Słońce zwiedza gdzieś wybrzeże.
Lazurowym upaja się widokiem,
Lub do twego serca mruga okiem?

Niebo dziś wyżyma czarne chmury,
Słońce na wagarach, znikło w góry.
Może w Tatrach jeździ gdzieś wyciągiem,
Lub do twego serca dzwoni gongiem?

Słońcu na wycieczkach się znudziło,
Niebu całe pranie wysuszyło.
I nie w Warszawie, ani w Sierpcu,
Tyko zagościło w twoim sercu!
Hmm.. 2007.05.15 05:16
Oszołomiony jestem po wczorajszej nocy,
Kiedy przyniosłaś ze sobą bukiet miłości,
Błyskawicą lśniły twoje brązowe oczy,
Aż puszysty kot na dachu mruczał z zazdrości.

Falujące, kłębiaste chmury, jędrnych piersi
Zatańczyły ponad moim czołem radosnym.
Językiem węża zwinnie zacząłem je pieścić
W wielkim obłędzie, szalonym transie miłosnym.

Łagodnie zacząłem spływać w niższe rejony,
Lecz liany twoich rąk oplotły moje ciało.
Poczułem się jeszcze bardziej szczęścia spragniony,
Ty wygięta w most tęczy, szeptałaś, że mało.

Wzniosłem się, w amoku głaszcząc łąki twej skóry.
Wirem pochłonięci w aksamitnym błękicie
Już w namiętności wzlecieliśmy nad szczyt góry,
Wtem zapiał bezczelny kur, zbudził szare życie.

protes przeciw inwigilacji w procesy myślowe 2007.05.13 10:45
gdybym musiał kiedyś wyspowiadać się publicznie
poczułbym się jak obnażona dziwka stojąca przy ratuszu
której sutki pieści policyjna pałka
gdybym musiał kiedyś powiedzieć wszystkie swoje myśli głośno
poczułbym się jak obnażony alfons stojący pod latarnią
którego członek przykuty jest policyjnymi kajdankami
Nie zrobię i nie powiem :x 2007.05.11 22:38
Nie zrobię nic, co serce twe zasmuci
Lub cienie na naszą miłość rzuci.
Nie zrobię nic, byś tęsknić musiała,
Jak za deszczem stokrotka, gdy usychała.

Nie powiem nigdy, że cię nie kocham,
Że jestem smutny albo, że szlocham.
Nie powiem nigdy, ze jesteś mi ciężarem.
Moje serce dla ciebie zawsze bije żarem.
taka sobie wymyślona draka :) 2007.05.09 14:12
Spać mi nie dałaś,
Szufladą trzaskałaś,
Wyciągałaś wspomnienia,
Z mojego sumienia.

Pięścią waliłaś,
Sumienie rozbiłaś,
Usmażyłaś wspomnienia,
Na oleju zbawienia.

Ja z sińcem pod okiem,
Ty ręka z temblakiem,
I finał to taki
Popołudniowej draki.
Chcę was troszkę sprowokować 2007.05.08 13:09
Już setny raz naiwna miłość cię zawiodła,
Sama nie wiesz czy jeszcze będziesz mogła.
To już setna szrama na twoim sercu,
Nie staniesz nigdy na ślubnym kobiercu.
Mówisz, że każdy facet to świnia i drań,
Bierzesz się do rozdrapywania wszystkich ran.
Żadnemu mężczyźnie nie dasz serca ni wiary,
Ze swojej duszy nie złożysz więcej ofiary.
Zarzekałaś i zaklinałaś się wiele razy,
Że już się więcej tobie nie przydarzy.
Samobójczą broń też już obmyślałaś
Niejednokrotnie ze światem się żegnałaś.

Tylko, czemu dziwnie błyszczą twoje oczy,
Gdy w twoją stronę elegancki facet kroczy?
A może swe ciało wystawiasz na przynętę?
Czy też naiwność traktować jak zachętę?
Erotyczny Blues 2007.05.06 13:13
Włączyłeś radio a tu leci wesoły blues
-Kochanie za taką muzykę masz u mnie plus
Pobaraszkujmy przez kilka chwil, choć czas wstać już.
Pamiętaj kochanie, tylko prezerwatywę włóż.

Blues Brothers szalonym rytmem nas porywa,
Ja cię pieszczę, ty ze mnie pidżamę zrywasz,
W euforii wytarzaliśmy pościeli róż
Cóż za wspaniały, zmysłowy, poranny blues.

Ckliwe solo wymiata gitarzysta,
Serca rytm wybija perkusista,
Opadliśmy w orgazmie, jak opada kurz
Co rano już, niech budzi mnie „Cheerful Blues”.
Prawie biały wiersz 2007.05.04 21:07

nad białą kartką papieru siedziałem 
o jakimś białym wierszu myślałem
to miał być wiersz wierszoholika
lecz ujrzałem działanie chochlika 
w tym miejscu miały być ładne słowa
ale je ktoś przede mną pochował
chciałem napisać wreszcie jakiś tekst
patrzę a tu spadł sympatyczny kleks
stalowe piórko w nim zamoczyłem
literki za rękę przyprowadziłem 
i białych słów uszyłem biały ścieg
bielszy niż blues i grudniowy śnieg
na nieskalanej papieru karcie
wciąż chciałem pisać słowa uparcie
lecz znów widzę złośliwość chochlika
bo moja wena zaczyna znikać
siądę w kąciku poczekam aż wróci
albo mi ją ktoś ukradkiem podrzuci
nie będę kalał tej czystej bieli
póki nie przyjdzie i mnie ośmieli

JUŻ ODNALAZŁEM SWĄ MIŁOŚĆ 2007.04.28 01:55

Już nie kochajcie się we mnie dziewczyny,
Nie snujcie za mną z ociężałym westchnieniem.
Czas na straży postawił przeżyte godziny,
By pilnowały, przed mego serca skradzeniem.

Nie wypatrujcie swych jagodowych oczu,
Obmyjcie troskę ze zmarszczonego czoła.
Wspomnienia zostawiam wam na przeźroczu.
Odszedłem za głosem miłości, który mnie wołał.

znowu jakby wiosennie:) 2007.04.26 21:27
Kocham cię o piątej rano,
Kiedy wszystkie ptaki wstaną,
Kiedy pąk rozwija w kwiat,
Gdy się budzi cały świat.

Kochać chce cię i w południe,
Kiedy słońce świeci cudnie,
Uśmiech błyszczy twój perliście,
Lekki wietrzyk głaszcze liście.

Kochać również chcę wieczorem,
Pod deszczowym parasolem,
Gęstym gradem pocałunków
Obsypywać chcę z szacunku.

Kochać także pragnę nocą,
Kiedy gwiazdy niebo złocą,
By stanowić jedno ciało,
Gdy umilknie zgiełk nieśmiało.
Czas na zmianę!!! 2007.04.22 18:48

W pancernej szafie chciałbym ukryć wiele,
Popełnionych grzechów na duszy i ciele.
Niejednemu bliźniemu krzywdy wyrządzone,
Moje nieskromne myśli, często nawiedzione.

Schowałbym me oczy żądzy pałające,
Bezsensowne słowa z ust wylatujące,
Jak z karabinu śmiercionośne kule
Oraz zaciśnięte pięści bijące nieczule.

Zamknąłbym nienawiść, pychę i uprzedzenia,
Kłamstwo, szyderstwo, zdradę i upokorzenia.
Czy tylko wszystko potrafię w niej zmieścić?
To, co nazbierałem przez lat czterdzieści!

<******> 2007.04.20 23:32

Trzymałem stery w wozie rajdowym,
Na złamanie karku pędzić gotowy.
Z mapą pilota z boku siedziałaś,
Bezbłędnie tor drogi podpowiadałaś.

Me żądze wznosiłem na skrzydłach Ikara
Chroniłaś, by nie spotkała mnie jego kara
By nie dopadło mnie ciężkie brzemię
Z bujania w chmurach sprowadzałaś na ziemię.

Stoisz zawsze w cieniu mego parasola,
Lecz jesteś dla mnie niczym busola,
Chociaż życie nie szło nam na łatwiznę,
To dzięki tobie omijamy rafy i mieliznę.

W drodze przez życie byłaś tą drugą.
To ja powinienem być twoim sługą,
Dziękować za pomoc i wszelkie przestrogi,
Że nie zboczyłem z bezpiecznej drogi.

Wiosenne dziewczyny i wiosenni chłopcy 2007.04.18 23:07

Wiosną dziewczyny porzucają futrzane pancerze,
Ubierają sukienki lekkie, zwiewne i świeże.
Po zimie, wiosennych przygód spragnione
W muskularnych młodzieńców ukradkiem zapatrzone.
Seksownie prowokują zgrabnymi jeansami
W czółenkach na szpilkach płynąc chodnikami,
Myśli swoje okrywają płochymi marzeniami
Szczerym uśmiechem i rozwianymi włosami.

Wiosną chłopcy zrzucają ciężkie, zimowe boty.
Ubierają markowe adidasy i biegną w zaloty.
W odświętnych koszulkach założonych dla szpanu
I z bukietem wiosennych smukłych tulipanów,
Porywają wiosenne dziewczyny do tańca,
Obejmując je w talii, pląsają w rytm walca.
Trzymając się za ręce w chmurach spacerują,
Miłością swoją wszystkich wokoło prowokują.

Deklinacja serca w liczbie pojedynczej 2007.04.16 22:51
Serce największa to skarbnica świata,
To nieustraszona myśl skrzydlata.
Serce na morzu szlachetności jak fregata,
To nieustająca miłości krucjata.

Serca żadnym jarzmem nie okiełznasz,
Ono jak charyzmatyczny mesjasz.
Serca nie kupisz za żadne pieniądze,
By zaspokoić zmysłów żądze.

Sercu krwawą trzeba leczyć ranę
Kiedy nieszczęśliwie zakochane.
Sercu nie przystoi wcale obojętność,
Jemu nader bliska jest namiętność.

Serce nie może leżeć nie użyte
Bo ma ogromne siły niespożyte.
Serce odda miłość drugiemu sercu
I stanie obok na ślubnym kobiercu.

Z sercem trafisz do drugiego serca,
Nawet gdyby był to innowierca.
Z sercem, drugie, ramię w ramię stanie
I w przyjaźni zawsze pozostanie.

O sercu mówiono, że z kamienia bywa,
To nieprawda, to tylko pokrywa.
O sercu wiele słów już powiedziano
I nie jedną serenadę wyśpiewano.


Serce! Wszystkich uczuć ty siedliskiem,
Jesteś wulkanem, wodą, wichrem i ogniskiem.
Serce! Nachwalić się ciebie nie mogę,
Spróbuje jeszcze kiedyś w liczbie mnogiej!

Nie bój się mojej miłości 2007.04.14 22:57

Do serca mego wejdź
I rozbudź jego kwiat
Do serca mego wejdź
I otwórz je na świat
Do serca mego wejdź
Zamieszkaj proszę w nim
Do serca mego wejdź
Na zawsze zostań w nim

Jestem zawsze dla ciebie 2007.04.13 21:43

Weź klucz do moich drzwi
I wchodź, kiedy tylko zechcesz
Z kwiatami lub piernikami
Z siatką kłopotów
Albo z naręczem uśmiechów
Po prostu bez zaproszenia wpadaj
W fotelu wygodnie zasiadaj
Wypij kawę albo gin
Jeśli zostawisz po sobie okruchy
Chętnie posprzątam z myślą, że tu byłaś
*****
***
*
***
*****
FRASZKA O MĘŻCZYŹNIE

W dzień powszedni i od święta
Dla mężczyzny to zachęta,
Wyćwiczony mięsień kciuka
Co programów T V szuka.

Dla Ewy w te smutne dni 2007.04.12 22:23

Moje serce płacze dzisiaj
     razem z sercem Twoim.
Z żalu nad tym, co nienarodzone,
     myślę, czym ranę Twą zagoić.
Chciałbym opatrzyć Twoje serce
     bandażem ciepłych słów,
Pomodlę się do Boga a nawet do wszystkich bogów.
Który da ci ukojenie,
    a który zapomnienie?
Jedynie lekarz czas krwawienie zatamuje.

Nie płacz.
                   Aniołek Twój już szczęścia kosztuje.

***** 2007.04.11 22:27

Panie Stwórco mój dałeś mi ręce,
Którymi chciałbym dobrze pracować.
Panie Stwórco mój dałeś mi rozum,
Którym chciałby umieć pojmować.

Panie mój dając mi też usta
Chciałeś o czymś wiedzieć,
Lecz ja nie umiem powiedzieć
Bo moja mowa jest wciąż pusta.

oj wieje nudą, hihihi 2007.04.10 21:27

Ech, że nudo,
Ty paskudo.
Wciskasz się do życia mego.

Niewzruszona,
Nieproszona.
Pchasz się do mnie na całego.

Chcesz bym ziewał
I nie śpiewał,
Rozpraszając myśli moje.

Snem mnie mamisz,
Sobą bawisz,
Chcesz by na wierzchu było twoje.

Niczego się już nie domagaj.
Idź ode mnie precz daleko,
Jak nie zechcę, to nie wracaj.
Zostań gdzieś za siódmą rzeką.

smutne chwile ogarniają gdy kończą się święta 2007.04.09 23:06

W ciemnościach ku światełku szedłem przez uliczkę,
Cel był nader wątpliwy i bardzo długa droga.
U jej kresu zobaczyłem niedużą, odblaskową tabliczkę.
„Koniec Świata” – to zabrzmiało jak przestroga.

O barierkę oparłem głowę i ramiona zmęczone.
Z boku położyłem plecak z życiorysu zwojem,
Usiadłem na krawędzi i zdjąłem buty zakurzone.
W bezkresny ocean zanurzyłem stopy swoje.

Strumykami wszystkie kolory do oceanu spływały,
Jak w krzywym zwierciadle nowe obrazy się tworzyły,
Które przeżył człowiek wielki i człowiek mały.
I jakby wszystkie moje myśli w jednej chwili ożyły.

Miłość szczerozłota, nienawiść z ostrzem szarym,
Smutek i radość, przyjaźń i gniew otępiały.
Szczęście, gdy jesteś a gdy odchodzisz tęsknota chwyta za bary.
Wszystkie moje uczucia w jedno się wymieszały.

Życzenia nie tylko świąteczne 2007.04.07 18:34

Idą Wielkanocne Święta
Do składania życzeń to zachęta,
Więc i ja ze swej strony,
Złożyć chcę wszystkim znajomym.
Życzeń koszyk niosę w darze
I tak sobie trochę marze,
Żeby przy tym nie pleść bajek.
Zamiast kiełbas, barana i jajek,
Życzę wszystkim niebanalnych dni,
Kolorowych i niepowtarzalnych chwil.
Niech się wali, niech się pali,
Abyśmy o sobie zawsze pamiętali.

nie ma jak w domu 2007.04.06 21:58

Gdy zmęczony po całym dniu pracy wracam
Prosto w ramiona twoich pocałunków wpadam
I od razu miły, rodzinny nastrój powraca,
Romantyczny wieczór się zapowiada.

Stojące na stole świece migoczące,
Namiętność twoich oczu rozświetlają
Z wielką serdecznością na mnie patrzące
A twoje usta znów się do mnie uśmiechają.

Pełzając po obrusie przysuwamy nasze dłonie.
Palce splatamy tworząc domowe gniazdko.
Milczymy a miłość w nas ciągle płonie
I ze spokojem patrzę ci w oczy, moja gwiazdko.

Czerwono mi ooo 2007.04.05 21:58

Czerwone wino, czerwona płachta na byka,
W kącie pokoju czerwony zegar tyka.
Bezlitośnie odmierza czerwone godziny,
Nie pyta się, nie krzyczy, nie orzeka winy.

    Czerwone wino, czerwona w oknie zasłona,
    W kinkiecie czerwona żarówka przysłoniona.
    Bezlitośnie przyświeca czerwonym blaskiem,
    Przed życiem starannie ukrywane obrazki.

Czerwone wino, czerwona, atłasowa peleryna,
Pod czerwoną pościelą, piękna dziewczyna.
Bezlitośnie rozgrzana czerwonym płomieniem,
Czeka na pierwszą miłość i losu zrządzenie.

    Czerwone wino z czerwonej, pękatej butelki,
    W czerwonym pokoju wypite do ostatniej kropelki.
    Bezlitośnie zostawiło czerwone plamy,
    Krzyżując wszystkie życiowe plany.

wszyscy żyjemy pod niebem ale czy pod takim samym?? 2007.04.04 22:59

W Panteonie cieni,                                                                                             
Lub wśród żyjących mas,                                                                               
Pod jednym niebem ty i ja.                                                                             
                                                                                                                                    
I chociaż na ziemi                                                                                              
Granice dzielą nas,                                                                                            
Pod jednym niebem ty i ja.                                                                             
                                                                                                                                    
Gdzie jesteś? Nie wiem,                                                                                   
Ale się odnajdziemy,                                                                                        
Pod jednym niebem ty i ja.                                                                            
                                                                                                                                   
Chcę szalenie kochać cię,                                                                               
Jak już razem zostaniemy,                                                                            
Pod jednym niebem ty i ja.                                                                            
                                                                                                                                  

Jeszcze raz o miłości ale inaczej 2007.04.03 23:18

Oddać duszę prawdziwej miłości,
Wypuszczać serce z niewoli jak gołębia,
By szybować pod słońcem z radości,
I wszelkie tajniki uczucia zgłębiać.

Płynąć namiętnymi słów potokami,
Przez szepczące usta drżące.
Wznieść się ponad myśli obłokami
I ujrzeć zawstydzone rzęsy trzepoczące.

Obsypywać pocałunków deszczem,
W tęczy zmysłów ręce obmywać,
Spijać pomalutku podniecenia dreszcze,
Wybuchem orgazmów szczęścia zażywać.

Oddać duszę prawdziwej czułości,
Do końca żadnymi słowami nie opisanej,
Oddać duszę prawdziwej miłości,
Jednej, jedynej do końca nie wypowiedzianej.

Dla mojej córeczki z niewątpliwej okazji<lol> 2007.04.01 15:08

Dwanaście lat temu psikusa zrobiłaś,
Dwanaście lat temu na świat nam przybyłaś.
Kto by uwierzył? W prima aprilis?
Ktoś w obliczeniach się chyba pomylił.
Prawdą i ciałem się dla nas stałaś
I od tej chwili z nami zostałaś.

Dwanaście lat temu żarcik zrobiłaś,
Dwanaście lat temu się urodziłaś.
Radości i szczęścia wiele przyniosłaś,
Aż do tych latek nam dziś dorosłaś.
Bądź z nami zawsze o to prosimy,
Sukcesów i zdrowia, Małgosiu życzymy!!!!

PAnowie to nie prima aprilis:> 2007.04.01 13:28

Kobieto, matko zmęczona, domu polskiego,
Tobie składam pokłon czołem do ziemi,
Chcąc być wyrazicielem rodu męskiego.
Wiem, że ty sama jedna wiele potrafisz zmienić.
Na pozór jesteś delikatną i kruchą istotą,
Ale każdemu twardzielowi przy tobie biada.
Ty tylko z sobie wrodzona prostotą,
Potrafisz pokonać przeszkody nie lada.
Rodzie męski ty sobie nie zdajesz sprawy,
Jakich wielu to karkołomnych wyczynów,
Nie małych umiejętności i ma dużo wprawy
By ze skromnością dokonywać bohaterskich czynów.
Pranie, sprzątanie, prasowanie i gotowanie,
Zgoła to czyny błahe, jakże banalne.
Który z facetów na to przystanie,
By w życie wprowadzić zmiany realne?
Kochani moi mości panowie!!!
Wyjmijmy im czasem odkurzacz z ręki,
Wtedy nie jeden z pewnością się dowie,
Ile trzeba włożyć w to męki,
A ile przy tym radości sprawimy.
Jakże też wiele możemy na tym skorzystać,
Bo przecież nie po to się z nimi żenimy,
By jak niewolnice je wykorzystać.

Kobieto Polko, matko zmęczona,
Za wszystkie znoje, trudy i męki,
Bądź przez wszystkich mężczyzn chwalona.
Za to, jaka jesteś, składam wielkie podzięki.

hiszpańska gitara 2007.03.31 06:06

Kusiła mnie droga i nieznany los,
Nie dbałem o to by pełny był trzos. 
Przemierzyć chciałem tysiące dróg,
Nie żałowałem butów ni nóg.

     Wolałem z gitarą iść w świat
      I z wiatrem być za pan brat.
     Wybrałem drogę i polny kurz
      I nikt nie powstrzyma mnie już. 

Nie jeden raz nie miałem co jeść,
Nie jeden raz nocowałem jak pies.
W słońcu, deszczu i w smudze pyłu,
Szedłem nie patrząc się do tyłu.

     Wolałem z gitarą iść w świat
      I z wiatrem być za pan brat.
     Wybrałem drogę i polny kurz
      I nikt nie powstrzyma mnie już.

Od miasta do miasta zmierzałem
I różne kawałki grywałem.
Nie jedna panna się we mnie kochała,
Nie jedna wdowa usidlić mnie chciała.

     Wolałem z gitarą iść w świat
      I z wiatrem być za pan brat.
     Wybrałem drogę i polny kurz
      I nikt nie powstrzyma mnie już.

Gitaro, gitaro tyś wierniejsza niż pies,
Ty jedna, jedyna wszystko o mnie wiesz.
Gitaro, gitaro tyś moją dziewczyną,
Jeśli już to tylko z tobą chcę zginąć.

     Wolałem z gitarą iść w świat
      I z wiatrem być za pan brat.
     Wybrałem drogę i polny kurz
      I nikt nie powstrzyma mnie już.

poprostu przepraszam 2007.03.30 05:14

Przerwij proszę tę nieznośną ciszę,
Niech twój słodki głos usłyszę.
Przerwij proszę to długie milczenie,
Daj mi słudze twemu przebaczenie.
Bo ja w swej ludzkiej głupocie,
Dam się czasem ponieść psocie,
Trochę jak szczeniaczek cię pokąsam,
Przez chwile udaje, że się dąsam.
Stawiam się trochę jak kogucik,
Szalony, nieopierzony szałapucik.
Z nosem zadartym bywam obruszony,
Lecz zawsze wracam do ciebie skruszony.
Z głową pochyloną do ziemi nisko,
Bardzo proszę wybacz mi wszystko.

to nie tango 2007.03.29 05:18

Tańczę, tańczę, tańczę na linie,
Balansuje nie boję się, że zginę.
Tańczę, tańczę, tańczę wysoko,
Balansując trzymam ręce szeroko.
Tańczę, tańczę, tańczę powoli,
Balansując zmysły nasycam do woli.

Razem, razem, na linie zatańczmy,
Balansując z góry popatrzmy.
Razem, razem, zatańczmy wysoko,
Balansując weźmy oddech głęboko.
Tańczmy, tańczmy razem powoli,
Balansując nasyćmy zmysły do woli.

taka sobie wylicznka 2007.03.28 13:05

Raz, dwa, raz, dwa, raz, dwa, trzy,
Biegną oni, biegniesz ty,
Raz, dwa, raz, dwa, raz, dwa, cztery,
Oni już przesiedli się na rowery.
Raz, dwa, raz, dwa, raz, dwa, pięć,
Ty odpuszczasz, oni dalej mają chęć,
Raz, dwa, raz, dwa, raz, dwa, sześć,
Zatrzymałeś się i powiedziałeś: No to cześć.
Raz, dwa, raz, dwa, raz, dwa, siedem,
A oni dalej podążyli biegiem.
Raz, dwa, raz, dwa, raz, dwa, osiem
Usiądź proszę i zostań moim gościem.
Raz, dwa, raz, dwa, do dziewięciu,
Odpocznij i policzmy do dziesięciu. 

Raz, dwa, raz, dwa, raz, dwa, trzy,
Oni ciągle biegną, a tańczysz sobie ty.
Raz, dwa, raz, dwa, raz, dwa, cztery,
Już nie wystarczają im rowery.
Raz, dwa, raz, dwa, raz, dwa, pięć,
Zerwałeś z nimi wszelką więź.
Raz, dwa, raz, dwa, raz, dwa, sześć,
I już nie zaciskasz dłoni w pięść.
Raz, dwa, raz, dwa, raz, dwa, siedem,
Jak zatrzymać tę gonitwę i ja nie wiem?
Raz, dwa, raz, dwa, do potęgi entej,
Więc odpocznijmy, nie napiszę dziś już więcej.

codzienny poker 2007.03.27 05:19

Anioł z diabłem, co dzień o mą duszę grają,
Czy tego chcę, wcale się mnie nie pytają?
Pulą na ich stoliku jest moje cenne życie.
Czy będzie w glorii i chwale, czy w niebycie?
Podbijają stawkę swoim kuszeniem,
Którego będę darzył swoim uwielbieniem?

-U mnie życie będziesz wiódł w swawoli,
Wszystkiego będziesz miał do woli.
Wybierz proszę, oto moje karty,
Uwierz, tamten żywot nic nie warty.
Szepcze diabeł prosi, mami, kusi,
Żeby ze mnie tylko coś wydusić.
Jego oferta błyskotkami mieniąca,
Wydaje się nad podziw kusząca.
-Nie zaznasz u mnie biedy ani głodu.
Zamrożę tylko twoje serce w bryle lodu.

Anioł spod swej śnieżno-białej szaty
Wyjął jakiś przedmiot kanciasty.
- Mogę ci dać coś małego i niepozornego,
Jeśli zadbasz, zobaczysz, co wyrośnie z tego.
Musisz poświęcić mu wiele uwagi,
To nie fasola, groch ani szparagi.
Będziesz trud pracy znosił w pokorze,
Będziesz myślał, że nie może być gorzej,
Ale twoje lata w znoju poświęcone,
Zostaną w końcu należycie docenione.
Przychodzę oto z takim skromnym darem,
By z twojego serca biło ciągle żarem.

Czuję się jak osiołek przy żłobie,
Czy tu uszczknąć, czy tam skubnąć sobie?
Codziennie staję na ich stoliku,
By wysłuchiwać zachęt bez liku.
-A ty? Co byś wybrał mój czytelniku?

Znowu jakoś niby wzniośle hik 2007.03.26 13:16

Miłość to słowo, co nie jedno ma imię,
Miłość z trudami nie rzadko się zżymnie.
Miłość to radość i stan uniesienia,
Miłość to smutek i stan rozdrażnienia.
Miłość to wszelkich zmysłów gorączka,
Miłość to rozmarzonego umysłu bolączka.
Miłość to malownicza oczu głębia,
Miłość to siła, która nas napędza.
Miłość jest również i platoniczna,
(Na szczęście choroba to nie dziedziczna,)
Lecz różne może przybrać rozmiary,
Zwłaszcza, kiedy brakuje jej wiary.
Miłość też bywa okrutnie zdradzona,
Pobita, zhańbiona i skaleczona.

Miłość nie jedno imię posiada,
Lecz często naszego serca dopada
I zawsze wtedy mocno wierzymy,
Że na niej więcej się nie sparzymy.
Więc pielęgnujmy uczucie to wzniosłe,
By nam zawsze szczęście przyniosło.

Dziwny telefon 2007.03.25 14:09

Dryń dzyń…
Halo, halo tu mówi miłość,
Właśnie do ciebie idę w gości.
Przyjdę w zwiewnej sukience,
A tobie będą drżały ręce.
Nie bój się mnie, nie jestem zła,
Jak złowieszcza, gęsta mgła.
Chociaż jestem ciągle w drodze,
By twoje serce rozgrzać, przychodzę.
Szczęśliwe dni chcę powielić,
Razem smutki z tobą dzielić.
Chcę rozbudzić twoje zmysły,
Chcę by troski twoje prysły.
Jeśli zechcesz, podróż przerwę,
Zakurzone buty zdejmę.
Po cichutku na nóg palcach,
Zatańczymy razem walca.
Jeśli zechcesz to zostanę,
I już się z tobą nie rozstanę.

historia z aniołem w tle 2007.03.24 15:50

Na powiekach ołowiane rzęsy,
Opadając tworzyły las gęsty.
Zasłoniły słońca promienie,
Zasłoniły serca drżenie.

Policzek od łez się zmoczył,
Kiedy otwierały się oczy,
Szukając słońca, które nie wzeszło,
Szukając szczęścia, które nie nadeszło.

Zastygły szeroko otwarte usta,
Jak serce, w którym miłość pusta.
Już się z nich okrzyk prawie wyłonił,
Lecz je skrzydłem anioł zasłonił.

Serce rwało się do miłości,
Jak zamknięty ptak do wolności,
Lecz zostało przeszyte grotem:
- Nie kocham cię, odchodzę!

Powieki z łoskotem się zamykają,
Usta pocałunku już nie zaznają,
Zdradziecka strzała serce rozdziera,
Tak oto właśnie miłość umiera.


A myślałem, że dzisiaj nic tu nie będzie<lol> 2007.03.23 13:18

Siedząc przy kawie,
Stojącej na ławie,
Roztrząsaliśmy sprawy,
Niedotyczące kawy.
Mowa była krótka
Na temat ogródka,
O polityce padło słowo,
O tym, że się myśli głową,
O miłości i rozterce,
Czym wyleczyć chory serce?
Jak i czym zapobiegać?
Kogo słuchać, kogo się wystrzegać?
Spraw padłoby jeszcze wiele,
Może nawet i o kościele,
Lecz na dnie pokazały się fusy.
Ach, gdybym z nich umiał wróżyć.
Przepowiadałbym szczęśliwe chwile,
By każdy mógł je spędzać mile.
Choćby kilka, choćby tę jedną,
Taką prawdziwą, taką konkretną.
Kiedy wspominać będzie ją miło,
Żeby się w sercu ciepło robiło.

Piosenka nie dokońca prawdziwa z dedykacją dla mojej żony:* 2007.03.22 00:45
Szukałem cię w dolinie,
Szukałem na szczytach gór.
Spotkałem przy jarzębinie,
Jak niosłaś korali sznur.

     Nie przyszłaś prosto z chmur,
     Nie przyszłaś z za piekielnych bram.
     Dla ciebie zburzyłbym nie jeden mur,
    Dla ciebie śpiewam i dla ciebie gram.

Szukałem cię w nieba błękicie,
Szukałem w chmurach i obłokach,
Spotkałem, jak szedłem przez życie,
Spotkałem nie wiedząc, że pokocham.

     Nie przyszłaś prosto z chmur,
     Nie przyszłaś z za piekielnych bram.
     Dla ciebie zburzyłbym nie jeden mur,
     Dla ciebie śpiewam i dla ciebie gram.

Szukałem w rzeźbie i obrazku,
Szukałem w słowach oraz nutach.
Spotkałem w tramwaju cię o brzasku,
Gdy szłaś do pracy w ciężkich butach.

     Nie przyszłaś prosto z chmur,
     Nie przyszłaś z za piekielnych bram.
     Dla ciebie zburzyłbym nie jeden mur,
     Dla ciebie śpiewam i dla ciebie gram.

Zostałaś ze mną już tamtego dnia,
Zostałaś ze mną aż po kresów dni.
Już żadna siła nie rozdzieli nas,
Ja kocham cię i tego nic nie zmieni.

    Nie przyszłaś prosto z chmur,
    Nie przyszłaś z za piekielnych bram.
    Dla ciebie zburzyłbym nie jeden mur,
    Dla ciebie śpiewam i dla ciebie gram.
cos krótkiego 2007.03.21 05:11

Nie miej serca z kamienia,
Żal, smutek,pragnienia,
Ono wszystko przemienia.

Gorycz w słodycz zamienia,
Ciężką pracę docenia,
Wrogość w miłość odmienia.

Późno ale może zdąże 2007.03.20 05:23
Złodziej czasu przychodzi nad ranem,
Bez ceregieli szturcha mnie kolanem.
Wykrada ostatnie cenne snu minuty,
Pałką wali w taraban tępe nuty.

Chowam swoje sny pod poduszką,
Schowałbym je nawet pod łóżko.
On stanął okrakiem na środku i grozi,
Swym oddechem w około powietrze  mrozi.

Pod kołdrą na bok się jeszcze przekręcę,
Do uszu bezsilnie przykładam ręce.
Krzykiem wylewa na mnie słów potoki,
I patrzy otępiały, i złowrogi.

Resztkami sił stawiam zasieki,
Snów nie puszczam, zaciskam powieki.
Lecz on mnie dopada, wyciąga za ręce.
Każdego ranka przegrywam, "sny o potędze".
znowu coś o aniołach 2007.03.19 05:14
Noce długie i ciemne,
                 Niewywołana klisza.
Noce długie i mroczne,
                 Przerażająca cisza.

Samotne anioły latają,
Szukają bratniej duszy.
Samotne anioły przystają,
Zaczynają mnie kusić.

Noce dłudie i czarne,
                 Aniołów szeptanie.
Noce długie i drżące,
                 O pomoc wołanie.

Samotne anioły spadają,
O łóżko łamią skrzydła.
Samotne anioły zostają,
Czarna samotność im zbrzydła.
Jeszcze raz o miłości 2007.03.18 05:01
Kochać, kochać, kochać cię chcę,
Kochaj, kochaj, kochaj więc mnie,
Razem, razem kochajmy się,
Razem, razem kochajmy się.
Miłość,
       Miłość,
              Miłość,
                      Miłość.
Miłość radości przyniesie,
Miłość nad szczyty nas wzniesie,
Miłość na skrzydłach poniesie,
Miłość do nieba zaniesie.
Miłość,
      Miłość,
             Miłość,
                    Miłość.
Kochać, kochać, kochać cię chcę,
Kochaj, kochaj, kochaj więc mnie,
Razem, razem kochajmy się,
Razem, razem kochajmy się.
Miłość,
       Miłość, 
              Miłość,
                     Miłość. 
Miłość wznosi do góry,
Miłość rozprasza chmury,
Miłość obniża góry,
Miłość obala mury.
Miłość,
       Miłość, 
              Miłość,
                     Miłość.
Kochać, kochać, kochać cię chcę,
Kochaj, kochaj, kochaj więc mnie,
Razem, razem kochajmy się,
Razem, razem kochajmy się.
Miłość,
       Miłość,
             Miłość,
                    Miłość. 
Miłość smutek oddala,
Miłość zmysły zniewala,
Miłość życie wychwala,
Miłość serca rozpala.
Miłość,
         Miłość,
                 Miłość,
                         Miłość.

a dzisiaj coś o szczęściu 2007.03.17 06:16

Szczęście chodzi piechotą i zawiłą drogą,
Przez ciemny las i nocą srogą.
Chadza przez zakamarki,ulice ciemne,
Spaceruje przez miejsca zwykle niedostępne.
 Stąpa po skalistych krawędziach urwiska,
Czasem przemaszeruje przez rżyska.
Minie na palcach obok nas biegiem,
Zanim się obejrzymy, zniknie za rogiem.

Szczęścia w pościgu nie dogonimy,
Pierzchnie tak, że nie zauważymy.
Więc go nie gońmy i nie scigajmy,
Stańmy na chwilę i poczekajmy.
Ono, jak zechce przychodzi samo,
Nawet, kiedy go nieoczekiwano.

Coś o milości 2007.03.16 13:33

Będę trzymał cię za rękę,
By złagodzić twą udrękę.
Chcę wydobyć myśli twe z frasunku,
Łzy z policzka zebrać w pocałunku.

Będę trzymał cię za dłoń,
Byś nie poszła w wody toń.
Choćby nie wiem jak i nie wiem, co,
Nie pozwolę ci pójść na dno.

Będę trzymał cię za ręce,
Będę w szczęściu, będę w męce.
Z nieba zerwę promyk słońca,
By móc cię kochać aż do końca.

Skąd się biorą .... 2007.03.15 12:58

Pytacie czasem mnie,
Skąd biorę wiersze swe?
Więc odpowiem zaraz wam,
Że właściwie nie wiem sam!
One chodzą po ulicy,
W małym siole i w stolicy.
I pukają do mych drzwi,
I pytaj się - "Ej, to ty?"
A ja wpuszczam je do środka,
Do pokoju i wychodka.
Wypijemy czasem kawę,
Przekąsimy jakąś strawę.
O tym i o tamtym pogadamy.
Przy zeszycie zasiadamy,
Jakiś żywot opiszemy,
To się trochę pośmiejemy,
Lub otrzemy ciężką łzę,
By się żyło trochę lżej.
Czasem też się pokłócimy,
Lecz się w zgodzie rozchodzimy.
One w końcu idą dalej.
Przeczytałeś? To kielicha teraz nalej!
Wypijemy wierszy zdrowie,
Niech się o nich każdy dowie!!!

teraz w całośći /nie podaje tytułów moich hmm niby wierszy, żeby nic nie sugerować/ 2007.03.14 13:15

Dusza to najbardziej delikatna ze struktur,
To wszechświata zakątek niezbadany,
To siedlisko wszystkich smutków,
Co potrafią zadać ciężkie rany.

Czymże zmierzyć głębię duszy?
Czymże zbadać duszy moc?
Jakże by ją można wzruszyć
I rozjaśnić duszy mrok?

Wróżbę złą i ciemną klątwę
Może zdjąć jedynie cud.
A rozpędzi każdą mątwę
Blask miłości i szczęścia łut.

Wiele rzeczy można zmieni c w życiu swym. 2007.03.12 22:13

Nieubłaganie czas ucieka,
Ty z wiatrakami toczysz bój
I sam się na to wściekasz,
Lecz podejmujesz ciągle znój.

        Nie wszystko tak się dzieje,
        Nie wszystko można mieć,
        Lecz trzeba mieć nadzieje,
        Lecz trzeba ciągle chcieć.

Dzień za dniem się toczy,
Wciąż walczysz o swój byt
I wiatr ci wieje w oczy,
Lecz chcesz wejść na sam szczyt.

        Nie wszystko tak się dzieje,
        Nie wszystko można mieć,
        Lecz trzeba mieć nadzieje,
        Lecz trzeba ciągle chcieć.

I wszedłeś na sam szczyt,
Spojrzałeś w dół za siebie.
To nie dla ciebie taki sznyt,
Nie czułeś się jak w niebie.

        Nie wszystko tak się dzieje,
        Nie wszystko można mieć,
        Lecz trzeba mieć nadzieje,
        Lecz trzeba ciągle chcieć.

Zostawiłeś za sobą wiele lat,
Walki nie zaprzestałeś
I choć przebyłeś drogi szmat,
Dawno o szczycie zapomniałeś.

        Już nie musisz się wszystkiego bać,
        Nie będziesz chodził drogą złą
        I wiatr już przestanie w oczy wiać,
        Bo odnalazłeś miłość swą.

Lecz trzeba mieć nadzieje,
Lecz trzeba ciągle chcieć,
Nie wszystko źle się dzieje,
I nie wszystko trzeba mieć.

Protest song z okresu "punk's not dead"- lata 80-te 2007.03.11 22:34

On się zbroi i on też,
Wszyscy uzbrojeni są,
Już niedługo to się skończy.
Pozabijają wszyscy się.

Dość już mam wyścigu zbrojeń,
Dość już mam tych różnych wojen.

Hełmy wygodniejsze,
Karabiny szybkostrelne,
Czołgi co raz szybsze
I rakiety dokładniejsze.    

Dość już mam wyścigu zbrojeń,
Dość już mam tych różnych wojen. 


Wybuch trzeciej wojny
Będzie początkiem końca.
Świat przestanie istnieć,
Zapanuje wszędzie śmierć.

Dość już mam wyścigu zbrojeń,
Dość już mam tych różnych wojen. 

Zabijajcie się jeśli tego chcecie
Zostawcie w spokoju szargo człowieka
Zabijajcie się jesli tego chcecie
Tylko nie zabijajcie mnie.

Dość już mam wyścigu zbrojeń,
Dość już mam tych różnych wojen.

Z zamierzchłej histori /listopad 1985/ ze zmianami w dniu dzisiejszym 2007.03.11 22:05

W czarnym pokoju:
Czarne meble , sufit i podłoga
A za czarnym oknem
Pada czarny śnieg.

W czarnym pokoju:
Czarne myśli i żądze
Z czarnym charakterem
Oczerniają się wzajemnie.

W czarnym pokoju:
Nic już nie zobaczę
Ponieważ zamknąłem go
A w nim moje oczy.

hmm 2007.03.09 05:19

Aniele stróżu serc przegranych,
Dotknij swym skrzydłem rany
Serca złamanego i zdradzonego,
Serca w krwawych łzach zatopionego.

Aniele stróżu niespełnionego pożadania
Przytul ofiarę bez pytania,
Duszę wykorzystaną i zranioną,
Duszę rozkochaną i porzuconą.

Aniele stróżu miłości przegranej
Otrzyj łzę i opatrz ranę.
Blizna śladem niewoli,
Blizna zapomnieć nie pozwoli.

8 marca dzień szczególny 2007.03.08 00:48

Dzisiaj świeto kobiet mamy,
Więc my chłopy się nie damy.
No nie damy się zaskoczyć,
Chcemy was dziś zauroczyć.

Każdy facet z kwiatkiem bieży,
By kobietki dziś nacieszyć.
Czułe słówka wam powiemy
I obelgę też zniesiemy.

Dziś was chcemy pohołubić,
Byście nie przsestały lubić,
Ponoć gorszą tę połowę,
Chociaż ręczyć nie chcę głową.

Więc przyjmijcie nasze dary
I mym słowom dajcie wiary:
Żyjmy w zgodzie ot i basta,
Mężczyzna a z nim niewiasta.

Nie ma to jak pozytywny objaw optymizmu. :-) 2007.03.07 13:11
Nie z biedy, czy z braku pieniędzy,
Nie z niedostatku albo z nędzy,
Nad miłością swojej rodziny zatroskana,
Siostro - zmęczona i zapłakana
Przycupnęłaś w kąciku z miną zadumaną.
Ze łzą na policzku rozmazaną,
Bo, żeś wielu rzeczy się nie spodziewała
A przed oczami przeszła twoja miłość cała.
I zastygnęłaś w rozpamiętywaniu,
W zamyśleniu i ran rozdrapywaniu.


Podnieś swe czoło zatroskane,
Otrzyj z łez oczy zapłakane.
Życie dalej będzie szło schodami,
Długą ścieżką z zakrętami.
Więc zasiej w sercu swym optymizmu ziarno
A twe uczucia nigdy nie zgasną.
Musisz tą miłość podnosić z popiołów,
Nie szczędząc trudu ni mozołu.
Samo życie taka sobie rymowanka:> 2007.03.06 21:40
Żyli ze sobą w wielkiej miłości,
Nie szczędząc sobie czułości.
Byli bardzo mlodzi i zdrowi,
Ponieść wielki trud gotowi.
Dla wspólnego szczęścia i dobrobytu,
Wyjechał do pracy, nie bez zachwytu.
Ona została pilnować gniazdka
I być dla niego polarną gwiazdką.
Pojechał daleko w pocie harować,
Choćby fortunę małą zbudować.
"Jaki on dobry, jaki kochany".
Myślała o nim i snuła plany.
Czułe i ckliwe listy pisała,
Lecz odpowiedzi nie dostawała.
Chłopak gdy przybył za "wielką wodę"
Zaraz rozpoczął nową przygodę.
Zapomniał dziewczę swe ukochane
I nie zamiarzał wrócić już wcale.
A miało być tak pięknie:-/ 2007.03.05 13:08
    Dotknij moją dłoń,
aby nie zaciskala się w pięść.
    Dotknij moich ust,
aby zamknąć w nich złość.
    Dotknij moich oczu,
aby  nie widziały rozpaczy.
   Dotknij mych uszu,
aby nie słyszały lamentu.
    Dotknij mego serca,
aby nie krwawiło ludzką krzywdą.
    O losie, duchu, czy też Boże!
    Dotknij mnie i obudź,
    tam gdzie nie będzie
   CZARNYCH ANIOŁÓW.
Obiecanki cacanki;> 2007.03.04 13:07

Obiecywał jej lata szmaragdowe
I długie miesiące bursztynowe.
Ona z książek znała zycie,
Więc wierzyła mu niezbicie.
Jego słowa, czyny, komplementy
Były niczym ornamenty.
Głaskał, pieścił, szeptał czule,
Nieszczędził jej lukru w ogóle.
Myślała, że będzie bogata,
Idąc z nim na koniec świata.
Zdawałoby się, że to para idealna,
Lecz historia to była banalna.
On, gdy tylko nasycił swe żądze,
Porzucił jej serce dla niego bijące.

Wnet nstąpiła zemsta sroga,
Każdego faceta miała za wroga.

Wabiła urokiem, nie ma co gadać,
By niczym modliszka potem ich zjadać.

Ten wierszyk powstał w walentynki i jest poświęcony li tylko mojej żonie. Jedynej szalonej miłości:> 2007.03.03 20:08

Dzisiaj dzień jest zakochanych,
A mój każdy dzień jest taki,
Bo mnie wita roześmiany,
(Widok to nie byle jaki)
Mojej żony cudne lica.
Już od rana tańczy, pląsa,
Moja piękna anielica.
Na nikogo się nie dąsa,
Zawsze dobra, zawsze miła,
Zawsze, wszędzie pełno jej.
Przy niej każda cudna chwila.
Chcę wciąż krzyczeć: KOCHAM CIĘ!!!

2007.03.02 23:05
Mam dziś dla was splin radosny:
Oto marzec pierwszy prężnie kroczy,
By otworzyć drzwi dla wiosny.
Zima trochę się z nim droczy,
Lecz on wcale się nie daje.
Dzień do nocy równa szybko,
Z resztą śniegu się rozstaje.
Po nim kwiecień biegnie gibko,
Tu przycupnie, tam podskoczy.
Nićmi słońca chmury splata.
Łąką ukwieconą nacieszy nam oczy.
Ciepłym deszczykiem figielka splata.
Huknał, zagrzmial i zaraz przycichnął,
Bo maj to wlaśnie obudził się z letargu.
Przeciągnął się i z ulgą odetchną,
By przejąć władzę bez zadnych targów.
Rozgonił chmury, słońce wytoczył.
Paletą barw mieniły się jego szaty.
Zakochanym patronat roztoczył,
By każdy miłością był bogaty.
Serca rozbudzil i rozkołysał,
A potem nagle zawołał do brat:
- Czerwcu mój drogi, ja cię posyłam, 
Idź prędko i otwórz bramy dla lata.
Chyba mnie do reszty już powaliło. Zamiast iść i przytulić się do Luny, to ja tutaj ślęczę:> 2007.03.02 06:50
Nie dajesz zbliżyć dłoni do siebie,
Mówisz, że jak dotknę to zaboli.
Nie pozwalasz patrzeć na siebie,
Mówisz, że mógłbym oślepnąć.

Mogę sobie wyobrażać ciebie,
Mogę nawet cię wymarzyć.

Jakich użyć komplementów,
Żebyś do mnie należała?
Słońce, żeby nie straciło blasku,
Kiedy cofnę swoja dłoń.
To nic, że to może już znacie, ale muszę go tu zapisać :)) A nóż widelec ktoś zechce to przeczytać<lol2> 2007.03.01 22:17
Ile razy sięgam do swojej pamięci,
Jakże mi często brakowało chęci.
Nie chciałem się uczyć, ani też pracować,
Z kumplami wolałem sobie pofolgować.
W stanach upojenia dobrze mi było,
Lecz odeszli kumple i się skończyło.
Właśnie to wtedy założyłem rodzinę,
Ale pomyślałem, że niechybnie zginę.
Taki stan rzeczy to nie dla mnie chyba,
Bez koleżków zginę, jak bez wody ryba.
Myślałem często:, ,,co ja tutaj czynię''?
"Jestem zakałą a może świat ten zmienię"?
Urodziły się dzieci, to było zbawienie,
Na mą stargana dusze, jakby ukojenie.
Już przestałem myśleć tylko o sobie
I dobrze wiedziałem, co ja tutaj teraz robie.
Kiedy znowu wracam do swojej pamięci,
Co robiłem ja, a co robią moje dzieci? 
Do refleksji mógłbym się tu skłonić:,
"Że wreszcie jabłko dalej padło od jabłoni."

Co w życiu może mi się jeszcze zdarzyć?
Nie wiem, ale na razie chcę trochę pomarzyć!!!
A dzisiaj co ze starej beczki 2007.03.01 13:51
W miejscu, gdzie rozpierałą mnie 
     duma młodości
- został uwięziony skaleczony paw.

W miejscu, gdzie wyrastały mi 
     orle skrzydła
- została już tylko blizna.

Do nóg, które jednym krokiem
potrafiły pokonywać siedmiomilowe odległości,
przykuto stukilogramowe głazy dojrzałości.

Choć w duszy muzyka gra
    z tamtych lat....
Nie sposób toczyć ciężki,
  porośnięty mchem głaz.


Drugie podejście 2007.02.28 21:56

Rolety i parapety,
To nie dla mnie są podniety.
Ściany, lampy i sufity,
Życia los mam rozmaity.
Dywany i podłogi,
Ktoś przyprawił mi dziś rogi.

Oj lecą, lecą, lecą lata
I wciąż nie wiem po co mi ta chata?
Więc do kieszeni ręce wkładam
Bo światem tym nie władam.
Na oścież otwieram drzwi kopniakiem
I wychodzę stąd z niesmakiem.

Szlafroki i bambosze,
A po co ja to noszę?
Stringi i kalesony,
Jestem wciąż zmierzwiony,
Pidżama i szlafmyca,
W tym tekście coś przemycam.

Oj lecą, lecą, lecą lata,
I wciąż nie wiem po co mi ta chata?
Więc wkładam ręce w kieszenie,
Nie myśląć, że świat zmienię,
Kopniakiem na oścież drzwi otwieram
I pomyślałem "wolność wybieram"!!!

 

 

Na dobry początek: 2007.02.27 22:34
Nie wiem czy to jest poezja?
Nie wiem co to w ogóle jest?
Taka to sobie refleksja,
Taki to sobie krótki tekst.

Choć lata mijają i płynie czas,
Choć lata we mnie też czarcik,
Powaga wieku mówi - pas!
W myślach jednak czai się żarcik.

Gdy mówią do mnie idź precz,
Gdy mówią już o mnie stary,
To we mnie burzy się krew,
Bo czuję, że mam dużo pary.

Nie wskazujcie mi innej drogi,
Nie mówcie jak to mam robić.
Chcę iść wolno i nie podstawiać nogi.
Jeszcze zdobędę to, co mam zdobyć.
Witam wszystkich znanych mi oraz tych których jeszcze nie znam i zapraszam do pisania opini,komentarzy , a także zadawania pytań:) 2007.02.27 14:05
Zobacz serwisy INTERIA.PL